środa, lutego 24, 2016

O siedzibach i wierzeniach
Lygiów czyli Wandyliów

Jestem w trakcie czytania kilku książek Roberta Gravesa. I właśnie na jego sposób postanowiłem powiązać wszelkie dostępne mi informacje o śląskich Wandalach/Wandyliach oraz ich władzy i ich wierzeniach w formę apokryficznej relacji podróżnika rzymskiego, który pochodził z ludu Hariów. Oczywiście my dziś Wandyliów nazywamy Wandalami a Lygiów Lugiami. Mniejsza o to...  Poznajmy relację Albinusa Germanicusa, germańskiego tłumacza rzymskich kupców, którzy przez bramę w pasmach gór Lasu Hercyńskiego wędrowali ku Morzu Swebskiemu po estyjskie glæsum. Oczywiście podobieństwa do Germanii Tacyta, a nawet kroniki Thietmara z Merseburga nie są przypadkowe. Ukrywa się tu też wątek tolkienowski, związany z Earendelem. Tekst będę chciał rozwinąć. Może mi pomożecie?
«(...) Lygiowie w starożytnych pieśniach wychwalają boskiego przodka swych bliźniaczych dioskuryjskich wodzów. Głoszą, że Mannus, którego w pospolitej germańskiej mowie nazywają Mannaz, ojciec tych boskich ojców plemion, których Germanie znają pod imionami Ingwaz, Irmin i Askiz, miał jeszcze jednego syna - zwą go Wandilaz albo Auziwandilaz. On to, jakby Świetlisty Wędrowiec, jest panem dwóch aspektów boskiej Wenery, czyli Gwiazdy Porannej i Gwiazdy Wieczornej; jak Lucyfer i Vesper, jak grecki Phosphorus i Hersperus

Skarb z Grevensvænge z figurką dioskuryjskich Alków (?)
Wandilaz dał swojemu ludowi święte imię Wandyliów [łac. Vandili]. U Silingów, jednego ze szczepów wandalskich, zobaczyć można górę uczczoną z powodu swego ogromu, a na niej gaj, miejsce starożytnego kultu, któremu przewodzi kapłan w kobiecym stroju. Góra od zawsze nosi nazwę Siling, a przybysze z północy od niej wzięli nazwę Silingów. Kobiecy strój kapłana to znak, że żyjący tu od początków świata ludzie oddawali hołd świętej Matce Bogów. Na wzór długowłosych dziewiczych kapłanek wandylijscy naczelnicy noszą dziś długie włosy i nazwali siebie Asdingami, czyli Hazdingoz, co się wykłada Długowłosi.
Dziś bogami są tam - tłumacząc na pojęcia rzymskie - Kastor i Polluks. Taki jest ich charakter. Wandyliowie nazywają to miejsce Alha, co się wykłada - Święte. Nie ma tam ani posągów, ani śladu obcego ceremoniału - czczą jednak tych bogów jako braci i jako młodzieńców, dwa oblicza boskiego Auziwandilaza - Gwiazdy Porannej i Gwiazdy Wieczornej. Obrazem Gwiazdy, która zapowiada i żegna boskie Słońce jest w gaju Silingów para białych, nieskalanych żadną służącą człowiekowi pracą koni. Kapłan słucha ich przepowiedni i ostrzeżeń. Żywi się je na koszt publiczny w owym gaju. Zaprzężonym do świętego wozu koniom towarzyszy kapłan z jednym z rządzących na zmianę naczelników plemienia, wsłuchując się w ich parskanie i rżenie. A żadna wróżba nie jest od tej bardziej wiarygodna, nie tylko wśród ludu, lecz także wśród możnych i kapłanów. Ci bowiem uważają siebie za sługi bogów, konie - za ich powierników.

Tak też powstał związek Lygiów, podzielony na liczne plemiona. Jak mówią nazwa Lygiów pochodzi od germańskiego słowa leugian, które w ich mowie oznacza ślubem zaprzysięganie sojuszu. Sojusz ten zawarto w czasach Marobodusa, Czarnego Kruka, władcy Markomanów w czasach boskiego Augusta (...)»

wtorek, lutego 23, 2016

Leugaz czyli kim byli Lugiowie?

Istnieje ciekawy kamień runiczny. Stoi w miejscowości Skåäng w regionie Södermanland w Szwecji. Nosi numer ewidencyjny Sö 32 (tutaj znajduje się jego dokładny opis). Pochodzi z epoki żelaza, z czasu wpływów rzymskich i nosi runiczną inskrypcję w języku pranordyjskim (ang. Proto-Norse), w alfabecie zwanym starszym futharkiem (wokół niej mamy dłuższy napis w młodszym futharku z czasu Wikingów).

Źródło: Wikipedia
Dlaczego jest ważny? Bo jest takim ciekawym kamieniem, który do nas dziś dobitnie przemawia. Jest świetnym dowodem na to, że nazwę związku plemiennego, który znamy jako Lugii, Lougoi albo Lygii (np. w Germanii Tacyta albo u Ptolemeusza; w Quo vadis Sienkiewicza Kalina to Ligia, członkini ludu Ligiów, których Sienkiewicz błędnie utożsamiał z Prasłowianami) jest najpewniej terminem pochodzenia germańskiego.

Dziwi mnie fakt, że w polskich opracowaniach sięga się do starych, nieaktualnych już etymologii słowiańskich (od łęg) albo celtyckich (od boga celtyckiego Lugusa), gdy tymczasem nazwę związku germańskich plemion najłatwiej przecież wyjaśnić na gruncie języków germańskich! Dlaczego tak jest? Myślę, że mamy tu do czynienia z problemem, na który zwracam uwagę na moich blogach: polscy historycy i archeolodzy mają często bardzo słabą wiedzą lingwistyczną. Brak w Polsce solidnych studiów interdyscyplinarnych, które mogłyby dać badaczom okresu wpływów rzymskich większą wiedzę na temat języków omawianego okresu. Brakuje choćby dobrych zestawień, w których porównuje się dane historyczne, archeologiczne i toponomastyczne. 

Wróćmy jednak do pranordyjskiej inskrypcji runicznej, którą odkryto dopiero w roku 1867. Czytamy tam następujące słowa:

harija H-rune.gif leugaz 

Między tymi dwoma słowami znajduje się znak runy H-rune.gif , czyli znanej z młodszego futharku runy hagall 'bądź pozdrowiony'). Oba słowa interpretuje się jako pranordyjskie nazwy własne Harija oraz Leugaz. Wszyscy językoznawcy germańscy są zgodni, że Harija to zdrobnienie imion, które zakończone są elementem -harjaz ('wojownik') albo imię, które zaczyna się od Harja-. Dla nas ciekawsze jest drugie imię Leugaz. Jest to określenie odczasownikowe od germańskiego czasownika, które znamy w gockiej postaci jako liugan 'składać przysięgę'. 

Leugaz to po prostu 'ten, który złożył przysięgę'. Nazwa jakże adekwatna dla Lugiów, którzy według Tacyta byli związkiem różnych plemion:
"Wszystkie te ludy zasiedliły w niewielkim stopniu równiny, raczej górskie lasy oraz szczyty [i grzbiet] gór. Rozdziela bowiem i przecina Swebię nieprzerwane pasmo górskie, za którym żyją liczne ludy. Z nich najszerzej rozciąga się związek Lugiów, podzielony na liczne plemiona [ex quibus latissime patet Lygiorum nomen in plures civitates diffusum]." Korneliusz Tacyt, Germania, §43.
Dobrze wiedzieć, że /eu/ często oddawane jest w łacinie jako /y/. Trzeba też dodać, że Harija wiąże się z podaną przez Tacyta nazwą posępnego germańskiego plemienia Harii, które było częścią ligii Lugiów, a które zamieszkiwało albo Górny Śląsk, albo Zachodnią Małopolskę. 

Podsumowując, pamiętajmy o germańskiej etymologii nazwy Lugiów. Dołączmy ją do opracowań na temat związku ludów, które zamieszkiwały tam, gdzie dziś znajdujemy ciekawe ślady kultury przeworskiej.

Mój komentarz do obecnej polityki

To jest moja "Solidarność"...


Anna Walentynowicz, "Matka Solidarności" (1929-2010)

Korneliusz Tacyt, Germania

Germania (łac. De origine et situ Germanorum, dosłownie O pochodzeniu i kraju Germanów) – napisana przez Publiusza Korneliusza Tacyta około roku 98, jest etnograficznym dziełem o plemionach germańskich poza granicami Cesarstwa Rzymskiego.

Dzieło zachowało się tylko w jednym egzemplarzu znalezionym w opactwie Hersfeld w Niemczech – wówczas na obszarze Świętego Cesarstwa Rzymskiego, i przeniesione zostało do Włoch w roku 1455, gdzie Eneasz Sylwiusz Piccolomini (późniejszy papież Pius II), po raz pierwszy zbadał je i zanalizował, wzbudzając zainteresowanie pośród niemieckich humanistów, takich jak Konrad Celtis, Johannes Aventinus czy Ulrich von Hutten . Po studiach i debatach pismo to zostało uznane za autentyczne źródło obrazu starożytnej Germanii. Od momentu odkrycia dzieło o kulturze dawnych ludów germańskich jest intensywnie wykorzystywane – szczególnie w zakresie niemieckiej historii, archeologii, filologii, studiów etnologicznych, w mniejszym stopniu także w krajach skandynawskich [źródło: Wikipedia, hasło Germania (Tacyt)].

Udało mi się znaleźć bardzo dobre tłumaczenie Germanii na język polski. Jego źródłem jest to wydanie: Publiusz Korneliusz Tacyt, Germania [w:] P. Cornelius Tacitus, Germania, tłum. T. Płóciennik, wstęp, komentarz J. Kolendo, Poznań 2008, s. 62-97.  


A swoją drogą dziwię się, że nikt jeszcze nie nakręcił filmu, który byłby ilustracją dla tekstu Germanii. Nawet w Niemczech lat 30. nie zrealizowano takiego projektu. Wyobrażam to sobie jak obrazy kręcone w naturalnych krajobrazach opisanych przez Tacyta z wykorzystaniem naszej wiedzy historycznej i archeologicznej. Może jest to jakiś pomysł dla grup rekonstrukcji historycznej?


poniedziałek, lutego 22, 2016

*Hazdingōz

Znalazłem dziś grupę rekonstrukcji historycznej, która jest moją grupą marzeń. Chodzi o Hasdingów (patrz tutaj). Już chyba wiem, jaki strój i jakie uzbrojenie będę próbował kolekcjonować...

Wandalowie - rekonstrukcja w Muzeum Archeologicznym w Krakowie
 A przy okazji napiszę kilka słów o samej nazwie Hasdingów i historycznych wzmiankach na ich temat. Hasdingowie to dynastia władców wandalskich, która najpewniej wywodzi się (jak i sami Wandalowie) ze Skandynawii. Nazwa Hasdingów pochodzi najpewniej od pragermańskiego określenia *Hazdingōz - 'Długowłosi'. Wschodni Germanie wywodzący się z ziem dzisiejszej Polski rządzili parami - mówi się o diokuryjskiej zasadzie władzy, patrz np. Raus i Raptus, władcy wandalscy z ok. 171-172 r., którzy najechali Dację. Badacze domyślają się, że wzmiankowani u Tacyta w Germanii dwaj "zniewieściali" Alci, których czczono zapewne na dzisiejszej Ślęży (w czasach rzymskich być może góra ta nazywała się Siling), byli bóstwami Hasdingów. Tacyt pisze, że Alci byli czczeni jako bogowie przez kapłanów w kobiecych strojach:
Rozdziela bowiem i przecina Swebię nieprzerwane pasmo górskie [pasma południowych Niemiec, Sudety, Karpaty - mój przypis], za którym żyją liczne ludy. Z nich najszerzej rozciąga się związek Lugiów, podzielony na liczne plemiona. Wystarczy wymienić najważniejsze: Hariowie, Helwekonowie, Manimowie, Helizjowie, Nahanarwalowie. U Nahanarwalów zobaczyć można gaj, miejsce starożytnego kultu [Góra Ślęża/Siling?], któremu przewodzi kapłan w kobiecym stroju; mówią, że bogami są tam - tłumacząc na pojęcia rzymskie - Kastor i Polluks. Taki jest ich charakter, nazywają się Alci. Nie ma tam ani posągów, ani śladu obcego ceremoniału -   czczą ich jednak jako braci i jako młodzieńców.
Tacyt, "Germania" (cały tekst w języku polskim jest tutaj)
Kasjusz Dion wspomina około 170 r. po Chr. Astingoi (gr.) jako szlachetny ród pośród Wandalów. Jako Asdingi (łac.) pisze o nich w VI w. Jordanes. Opisuje Hasdingów jako dynastię królewską Wandalów. Słowo pojawia się w języku staroislandzkim jako haddr - 'długie kobiece włosy'.

Chodzi tu najpewniej o germańską dynastię Hazdingōz/Haddingjar, którą charakteryzowały długie włosy jako oznaka godności (jak u długowłosych Merowingów).

piątek, lutego 19, 2016

Proto

Chyba najlepsza rekonstrukcja dziejów języków indoeuropejskich, jaką znam. W tej rekonstrukcji z rodziny indoeuropejskiej usuwa się... języki germańskie. Warto poczytać dlaczego.

https://www.cs.rice.edu/~nakhleh/CPHL/RWT02.pdf

P.S. Jaka teoria o praojczyźnie Proto-Indo-Europejczyków Was najbardziej przekonuje? Ja ciągle optuję raczej za stepami nadczarnomorskimi niż nad Anatolią.