czwartek, marca 06, 2008

Terra Sancta, cz. 1


Dzięki pomocy Tomka, w końcu zgrałem do komputera relację z mojej pielgrzymki do Ziemi Świętej, która odbyła się w dniach 31 stycznia - 14 lutego b.r. Przedstawię ją tutaj w kilku częściach. Dziś dni pierwszy i drugi. Przepraszam za brak w wielu miejscach polskich znaków. Tekst powstawał w smartfonie HTC TyYN II, w programie Word Mobile. Zdjęcia wybrałem z kolekcji około 500, które wykonałem w czasie peregrynacji.

Dzień 1

... I tak zaczyna się moja nowa podroz. Tym razem mam do przebycia tysiace kilometrow ladem i w przestworzach na Bliski Wschod, do Izraela i Jordanii.

Ruszylem z Sosnowca dawna Koleja Warszawsko-Wiedenska (pociag Eurocity "Sobieski" na linii Warszawa - Wieden) o godzinie 14.22. Z peronu spojrzalem na mój parafialny "kosciolek kolejowy", Matke Kosciolow Sosnowieckich, czyli swiatynie p.w. NSPJ z jego prostym, owalnym i kamiennym Grobem Panskim. Stamtad, gdzie jako dziecko po raz pierwszy przezywalem tajemnice Zmartwychwstania pielgrzymuje tam, gdzie te tajemnice po raz pierwszy przezyla ludzkosc.

Na lotnisko dotarlem bez problemu, choc zaskoczyl mnie negatywnie poziom autobusu dowozacego pasazerow z dworca kolejowego do portu lotniczego - tlok, brak miejsca na bagaz... Z zapasem czasu zalatwilem wszelkie formalnosci, był czas na herbate, lekture (swietna praca o kosmologii Slowian). W koncu dotarlem do wlasciwego gate i wkroczylem na poklad lecacego do Budapesztu fokkera 70...

Siędze przy oknie. Samolot startuje, a po prawej stronie widac swiatla Warszawy, w tym charakterystyczna sylwete Palacu Kultury. Linie Malev, z których uslug korzystamy podczas tej pielgrzymki, to firma wegierska. Dlatego przesiadke mam w Budapeszcie. Uszy zatkane, w dole widac rozswietlona Lodz. Jest 20.00. Za 40 min. będziemy na miejscu. Nie umiem nie odmowic Ojcze nasz w czasię startu i ladowania, ale to chyba dobrze, prawda? Lubie starty, mniej ladowania, ale o Boza opieke warto prosic w kazdych okolicznosciach...

O, już idzie kawa i kanapka. Warto się posilic, po przede mna cala noc w podrozy. Na miejscu mam być dopiero o 4.00 czasu lokalnego.

... Prawie trzy godziny w sali odlotow na lotnisku Ferihegy w Budapeszcie. W czasię transferu każdy pasazer zostal dokladnie przeszukany. Od razu poczulem, ze jade do niespokojnego zakatka ziemi. Chyba wiekszosc oczekujacych to Zydzi. Sniadzi ludzie o semickich rysach. Jestem jedynym jasnowlosym oczekujacym na samolot do Tel Awiwu. Biznesmeni z nieodlacznymi laptopami, rodziny ze slicznymi dziecmi o wielkich ciemnych oczach i bujnych lokach, atrakcyjne dziewczyny o egzotycznej urodzie. Wszyscy ubrani "po europejsku". Za kilka dni ta niecodziennosc spowszechnieje. Może nawet nauczy się czlowiek kilku slow po hebrajsku?

Sklepy bezclowe... Naprawde dosc tanio. Wracajac do Polski trzeba pomyslec o zakupach. Dobra, czas na ksiazke. Jeszcze dwie godziny do odlotu.

... Troche się przespalem na wygodnych fotelach w hali odlotow. Jest coraz wiecej ludzi. Check in zaczyna się za 40 min. Naprzeciw mnie usiadly wyjatkowej urody Zydowki. Hala się zapelnia. Pospie troche dopiero w samolocie, w taksowce do Izraela no i - mam nadzieje - w hotelu.

... W koncu pojawili się przy mojej bramie nr 21 ortodoksyjni zydzi, prawdziwi hasydzi w chalatach i charakterystycznych kapeluszach, z brodami i pejsami. Jest tu gwarnie, hasydzi zaczynaja spiewna modlitwe, a inni Izraelczycy - jak Polacy - zaczynaja zupelnie niepotrzebnie tworzyc kolejke... Ortodoksi stoja przed szyba terminala i z nakrytymi glowami wspolnie się modla kiwajac się rytmicznie. Tak, to chyba klimaty zywcem z dawnej Galicji. Bardzo to wszystko ciekawe, choc przeciez do Izraela jeszcze tak daleko...

W koncu bramka się otwiera. Przed wejsciem lustruja nas posepni i grozni agenci (pewnie Mossadu). Na pokladzie samolotu wita nas za to tradycyjne, zyczliwe Shalom aleyhem, zywa muzyka. Czekaja poduszeczki i koce. Samolot się zapelnia. Hebrajski brzmi gardlowo. Czasem slychac jidysz. Wiekszosc pasazerow to najwidoczniej obywatele Izraela. Na glowach niektórych mezczyzn kipy. Ha, siędze w moim rzedzie sam! Przed nami niecale trzy godziny lotu do stolicy Izraela.

... Jestem zaskoczony pysznoscia jedzenia na pokladzie naszego boeninga! Cieple drugie danie ziemniaczkowo-kurczaczkowe z zielonym groszkiem. Do tego salatka, batonik, wino, kawa. Ortodoksyjni zydzi otrzymuja inne, koszerne danie. Przygotowane sa tez dania dla wegetarian, diabetykow: wszystko zgodnie z lista w posiadaniu stewardesy. Kulturka! Kolo mnie usiadla zmeczona para. Spia bez kolacji. Na ekranach pokazuja nasza trase: ok. 12 km nad ziemia, predkosc 560 km/h, -60 C, niecale 2 godziny do celu. Ide spac. Trzeba wyprobowac poduszeczke i kocyk... Lecimy wlasnie nad Grecja.

...

Przylecielismy o czasię. Piekny, wielki, nowoczesny Port Lotniczy Ben Guriona - jeden z najladniejszych jakie widzialem. Po uwaznej kontroli paszportu i pytaniach dotyczacych celu wizyty spotykam mojego kierowce, George'a, palestynskiego chrzescijanina. Ruszamy taksowka ok. 50 km do Jerozolimy. Nowoczesne drogi, szeroka autostrada. Ale widac, ze jestesmy w kraju objetym nieustannymi napieciami: wojskowe check pointy, wysoki i grozny mur wokół Ramallah, liczne wieze straznicze, nawet na palestynskich osiędlach mieszkaniowych. W koncu najdujemy się wsrod gor i pojawia się... snieg! Palac palestynskie papierosy, sluchajac opowiesci George'a o represjach i urzedniczych zlosliwosciach w kierunku palestynskiego taksowkarza dojezdzamy do Swietego Miasta, do Jerozolimy.

Widok z taksówki - śnieg na ulicach Jerozolimy

Niesamowite jest to, ze wszedzie widac slady opadow sniegu. Kierujemy się na Gore Oliwna, gdzie znajduje się nasz hotel... Mile przyjecie, pokoj 1-osobowy, swieza posciel: palestynska goscinnosc. Ide spac. Jest godz. 5.00.

Dzień 2

Spalem smacznie do 9.30. Krotko? Sniadanie czekalo. Proste, niewyszukane ale tutejszym szwedzkim stolem można sie nasycic. Chcialem isc spac, ale gdy zobaczylem widok z okna jadalni... Od 10.00 już wedrowalem w dol Gory Oliwnej w kierunku dawnej Swiatyni a dzis Meczetu Omara. Z perspektywy hotelu Jerozolima jawi sie jak rozpostarta na dloni. Waska uliczka miedzy wysokimi murami cmentarzy zydowskich i swiatyn ruszylem w dol, do Doliny Cedronu.

Hotel "Seven Arches" i śnieg; Dolina Cedronu i muzy Jeruzalem

Kościół Narodów przy Ogrodzie Oliwnym

Po drodze odwiedzilem kosciolek Dominus Flevit i bazylike Ogrodu Getsemani, cerkiew Zasniecia NMP i grote przy Getsemani, w ktorej nasz Pan nauczal apostolow. Wielu pielgrzymow: katolicy (spotkalem grupke z Polski), prawoslawni (wielu Rosjan), ewangelicy (troche Amerykanow w malych grupkach), ale zachwycajace jest to, ze ludzi wcale tu nie ma za wielu. Wchodzisz do swiatyni i jestes sam! Idziesz w gore Wzgorza Swiatynnego i mija cie tylko Palestynczyk na osle albo grupka pasterzy ze stadkiem owiec. Cisza. Choc nie, bo w tle slyszysz zaspiew muezinow z Meczetu El Aksa i Meczetu Omara. Nagralem ten piatkowy modlitewny spiew. Zrobilem tez wiele zdjec. Dzis swój swiateczny dzien maja muzulmanie, jutro zydzi (szabas), a pojutrze my - chrzescijanie.


Kopuła meczetu Na Skale Al-Sharif i stare miasto;
śnieg w Ogrodzie Getsemani, gdzie pojmano naszego Pana

Ciekawe, ze w tych czesciach miasta, ktore dzis poznalem, widuje sie bardzo malo Zydow. Tutejsi to w wiekszosci Palestynczycy mowiacy arabskim narzeczem i duchowni (spotkalem przemilych franciszkanow, siostry benedyktynki, duchownych obrzadkow wschodnich). Wielu handlarzy pamiatkami, ale nie spotkalem sie z wielka nachalnoscia. Jeżeli chcesz komus zrobic zdjecie, miej w kieszeni szekle lub dolara! Pamietaj o Salam! (w wersji hebrajskiej Szalom!) - gdy wypowiesz to pozdrowienie z reka przy piersi i lekkim uklonem, zjednasz sobie tutaj wiele serc.

W drodze do hotelu spotykam palestynskie dzieci bawiace sie sniegiem. Jedna kulka spada na moja glowe. Smiejemy sie serdecznie. Radosne czarne oczy. Iskierki smiechu...


Siostra benedyktynka wchodzi na Górę Oliwną; muzułmanin; śnieg na zboczach Góry Oliwnej

Po spacerze troche sie przespalem. O 16.00 miałem spotkanie z organizujacym nam tu pobyt Bassemem, chrzescijaninem palestynskim. Przemily czlowiek. Jestesmy w dobrych rekach. Jego firma specjalizuje sie w organizowaniu w Ziemi Swietej pielgrzymek. Od jutra oprowadzac nas tu będzie ks. Adam, ktory stale wspolpracuje z Bassemem. Mieszkam w hotelu "7 Arches" na Wzgorzu Oliwnym. Wrocimy tu za kilka dni. Hotel trzygwiazdkowy, calkiem fajny, choc lata swietnosci ma już za soba. Niebawem będę miał okazje sprawdzic tutejsza kuchnie, bo za kwadrans kolacja. Mieszka tu wielu pielgrzymow, w tym duza grupa ortodoksyjnych zydow. Przed chwilka skonczyli modlitwy. Dla nich z zachodem slonca zaczal sie szabas. Robi sie cicho, spokojnie.

... Jest 18.00. Kolacja była smaczna. Bufet, bardzo duzo salatek, malo wysokokalorycznych dan. Zdrowa kuchnia. Do tego - rzadkosc w czasie hotelowych kolacji - cieple napoje. Kilka grup z Polski. Wyciszeni i radosni - takie wrazenie sprawiali ci, którzy są w Ziemi Świętej od kilku już dni.

Kusi mnie żeby wybrac sie na wieczorny spacer do starej Jerozolimy. Nie wiem jednak czy jest sens, bo zaczal sie szabas i i tak wszystko pozamykane i nieczynne. Wyjde porobic kilka nocnych zdjec i wroce do lozka poczytac, poodpoczywac. W Jerozolimie będę jeszcze wiele dni. Będzie czas poznac każdy zaulek Starego Miasta. Salam!

... Spalem do polnocy. Potem wraz z bardzo sympatycznym ksiedzem Adamem i kierowca Samem pojechalismy na lotnisko w Tel Avivie po nasza grupe. Przylecieli o czasie. Poltorej godziny trwala podroz autokarem do Nazaretu. Zawiozl nas tam kolejny nasz kierowca - Maurice. Dobry autokar, sprawna reka kierowcy. W hotelu przygody - trzy osoby zaciely sie w windzie, a jedna para otrzymala bardzo zimny pokoj. Trzeba było interweniowac. Polozylem sie dopiero o godz. 5.30...

2 komentarze:

  1. Eheu! Ego magnopere essem tibi, ubi tu. Perigatoris vita iucunda insolenter est. Magnopere diarum tuum perplacet mihi -- multa rerum iucundarum et cogitationum curiosarum includit. E loco tuo, sic cogito, vita est gaudium potii (< Nom *potium < potare) e die quoque ut e calatho in horto solido temporis et verbum.
    Non posse se permanere peregrinatis commonis nostrae. Etiam scribam cogitationes, quamquam certe non erunt sic incundi ut tuae. Verisimile eget plus annorum, ut talis cogitatum epicureum asipisci.

    OdpowiedzUsuń