piątek, maja 26, 2017

Niepokalana z Sosnowca... i Madrytu


Znacie "Sosnowieckiego Aniołka"? To fragment obrazu, który znajduje się w samym centrum stolicy Zagłębia.

Kiedyś w ołtarzu głównym mojego parafialnego kościoła (kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa, czyli "Matka Kościołów Sosnowieckich"), teraz na lewo od ołtarza. Piękny obraz Niepokalanej. W 2013 na Facebooku pytałem: "Drodzy Księża i Parafianie. Jaka jest historia naszego obrazu Niepokalanej? Jestem zachwycony tym wizerunkiem, wiem, że był on niegdyś główną częścią starego neogotyckiego ołtarza... No właśnie - ołtarz był neogotycki, a ten obraz jest wyraźnie klasycyzujący. Czy nie pochodzi on z przełomu XVIII i XIX w.? Czy był wcześniej w innym kościele? Bardzo interesujące dzieło sztuki!".

No i zupełnie przez przypadek odkryłem, jaki obraz stał się wzorem dla jakiegoś XIX- lub XX-wiecznego autora, który wykonał swoją wersję tego dzieła. Oglądając w Googlach różne dzieła sztuki barokowej (w związku z moimi badaniami nad #TolkienAncestry) natknąłem się na obraz Murillo, przechowywany w madryckim Muzeum Prado:


Obraz zatytułowany jest Maryja Niepokalanie Poczęta, powstał w latach 1660-1665 i jest dziełem hiszpańskiego barokowego malarza Bartolomé Estebana Murilla. Znajduje się w zbiorach Muzeum Prado w Madrycie.

"Sosnowiecki Aniołek" jest równie rozkoszny, jak ten madrycki (widać go pod prawą stopą Maryi).

I jeszcze ciekawostka – według książki Korzeniec prof. Białasa, kafle na podłodze mojego kościoła parafialnego kładł główny bohater, Pan Korzeniec. Sam kościół w posoborowych został praktycznie zdewastowany przez nowe porządki liturgiczne (albo ich nieopaczne rozumienie). Ale w czasach naszego poprzedniego proboszcza pojawił się nowy piękny ołtarz neogotycki. Zrealizowały się się w praktyce postulaty Ducha liturgii Josepha Ratzingera (papieża Benedykta XVI).

Górny Śląsk i Małopolska to regiony Polski;
Zagłębie to podregion?

Zagłębie Dąbrowskie nie jest regionem Polski, który mógłby być postrzegany równorzędnie z regionami Górnego Śląska i Małopolski. Może kiedyś, po setkach lat historii... Natomiast zaryzykuję twierdzenie, że Zagłębie to podregion pograniczny, strefa z wpływami górnośląskimi, małopolskimi, ale też wciąż widocznym dziedzictwem carskiej Rosji i komunistycznego PRL-u.

Tak, popieram nazwę METROPOLIA "SILESIA"!

Oto mapy, które pokazują rzeczywiste regiony współczesnej Polski i jej dialekty:


Zagłębie, łacińskie Effossum?
Metropolia Silesia vs. Matropolia Silesia-Effosum (żart)

Na marginesie kontrowersji wokół nazwy związku metropolitarnego, który jednoczyć będzie miasta górnośląskie i zagłębiowskie. Miała być Metropolia "Silesia", ale miasta zagłębiowskie (tu szczególnie "zamieszał" Sosnowiec i prezydent Chęciński, który przekonał prezydenta Krupę z Katowic, że Zagłębie nie godzi się na "Silesię", łacińskie określenie Śląska).

Moje zdanie: Sosnowiec (a także Dąbrowa Górnicza, Będzin itd.) leżą w województwie śląskim. Nikt się przeciw temu nie buntuje w jakiś wyraźny sposób (choć znam separatystów zagłębiowskich, którzy chcieliby chyba albo odrębnego województwa zagłębiowskiego, albo chcieliby należeć do województwa małopolskiego). Śląsk to po łacinie Silesia. A zatem naturalnym (i wysoce korzystnym z punktu widzenia marketingu) jest nazwanie związku metropolitarnego – Metropolia "Silesia". To termin znany w Polsce, łatwy do zapamiętania i zapisania w świecie. Jest szansa zaistnieć pod fajną nazwą jako największa metropolia w Europie Środkowej (prawie dwa miliony mieszkańców!)

Niestety to się nie udało...


Jako miłośnik lingwistyki zacząłem na Facebooku zabawę w odnalezienie odpowiedniego terminu łacińskiego dla Zagłębia, żeby "Aldrajch" nie czuł się gorszy, pozbawiony nobilitującej średniowiecznej przeszłości, gdy narodził się łaciński termin Silesia, którym objęto w XV w. także obszary opolsko-raciborskie – od XV w. Silesia Superior 'Górny Śląsk'. Jak wiemy sama nazwa Śląska-Silesii-Schlesien dotyczyła we wcześniejszym okresie terytorium plemiennego Ślężan wokół Góry Ślęży, która wg Z. Babika nazywała się w czasach przedsłowiańskich – *Siling.

Nazwa geograficzna Zagłębie Dąbrowskie powstała w XIX w. w zaborze rosyjskim i dotyczyła terenów dawnego Księstwa Siewierskiego oraz zachodniej Małopolski, które stały się w Imperium Rosyjskim ważnym obszarem rozwoju kopalnictwa i przemysłu. Słowo zagłębie pochodzi od czasownika głębić, zagłębić – patrz Słownik etymologiczny języka polskiego Wiesława Borysia. Nazwa oznacza zatem 'obszar, na którym występują i są eksploatowane złoża kopalin użytecznych'. Jak to przełożyć na łacinę?

Z pomocą przyszedł mój kuzyn, Kamil "Arathulion" Mańka, świetny filolog (klasyczny ale też tolkienowski!). I  dobry łaciński termin:

Effossum od czasownika effodiō, effodere 'wykopywać, wydobywać (z ziemi). Effossum to miejsce, gdzie się wykopuje, wydobywa z ziemi... Ładne?

sobota, maja 20, 2017

Gervaldas "Bērzis" Dārziņš

Mój pruski kolega, Piotr Wārnis Klamann-Lazarewicz pomógł mi wymyślić idealne pruskie imię. Ponieważ Doda Rabczewska nazywa mnie "Panem Elfem", to po prusku będę Bērzis! Bērzis to taki pruski Elf. Bērzis ma fajną literkę ē. Bērzis przypomina Derdzi... Derdzińskiego*. I jest to określenie mojego kochanego drzewa – brzozy.

I znalazłem chyba litewski odpowiednik wikińskiego Ryszarda: Gervaldas, od geras i valdyti 'władać' = 'hojny władca'. Czy Gervaldas to źródło imienia Geralda z Wiedźmina Sapkowskiego?

I jeszcze to...Gdybym został Łotyszem, zmienię nazwisko na Dārziņš 'Ogrodniczak'. Słowo to to zdrobnienie rzeczownika dārzs 'ogród'. Istnieje takie nazwisko i zapewne jest ono pochodnym od nazwy miejscowej "Ogródek". Oznacza 'tego, który mieszka wśród ogródka'.

Polecam Wam też pewien dawny tekst o brzozie, jej znaczeniu mitologicznym i poetyckim. Potolkienujmy trochę.
___________________________
* W różnych miejscach mylą Derdzińskiego z Berdzińskim

wtorek, kwietnia 18, 2017

Wenetowie: Bałto-Słowianie czy Italo-Celtowie?

»Podsumowując ten rozbudowany ciąg hipotez, bazujących na przypuszczeniach, można stwierdzić, że nazwy Aestii-Venedai-Venethi mogły oznaczać wielki masyw ludów, odpowiadających „wspólnocie bałto-słowiańskiej”, obejmując ludy o wyraźnym obliczu bałtyjskim, takie jak Galindai i Soudinoi oraz te, w których można dopatrywać się Słowian, jak Stavanoi.«

(Wojciech Nowakowski)

»Z danych hydronimii wynika jednak, że w strefie pobrzeża, na Sambii i Powiślu, obok substratu bałtyjskiego występował tu także tzw. wenetyjski („staroeuropejski”), należący do grupy italsko-celtyckiej, a łączony z kulturą łużycką (...)«

(Wiesław Długokęcki)

Czy *Gerdenis to praszczur Derdów-Derdzińskich?
(trochę żartobliwie, trochę nie...)


Wciąż intryguje mnie jedyna nazwa miejscowa, która tak mocno kojarzy mi się z moim nazwiskiem. Chodzi o Derdziņi, w gminie Vīksna w łotewskiej Łatgalii (dawne Inflanty Polskie). Jeszcze nie znalazłem żadnego historycznego opisu tej wioseczki i nie wiem, czy nazwa pochodzi od polskiego *Derdzinie/Derdziny czy też może od łotewskiego przymiotnika derdzīgs to po łotewsku 'odpychający, ohydny'... Marny kandydat do etymologii, ale pokrętne bywają drogi, jakimi powstają nazwy miejscowe.

A ponieważ mój haplotyp (R1a-YP350+) okazał się pokrewny rodzinom polskim o pochodzeniu jaćwieskim i pruskim (Skłodowscy, Dziewiałtowscy, Gintowtowie, Nienałtowscy), bawię się w poszukiwanie hipotetycznego antenata bałtyckiego, który dałby swoje imię rodowi Derdów-Derdzińskich. Derda to po staropolsku ktoś, kto lubi derdać, czyli 'biegać małymi kroczkami'. Ale przecież to niezwykłe słowo wcale nie musi mieć tylko takiej etymologii...

Jeżeli przodkiem Skłodowskich jest historyczny pruski nobil Skłodo (prus. Schlodo), to może antenatem Derdów-Derdzińskich jest... jakiś *Gerdinis? (jestem pewien, że bałtyckie ger- mogłoby być zaadoptowane do polskiego systemu fonetycznego jako der-; moje nazwisko czasem jest mylnie zapisywane jako Gerdziński albo Berdziński).

Istniał historyczny Gerdenis z Nalszy (ok. 1190–1267) – po litewsku Gerdenis albo Girdenis, po starorusku Гердзень, po łacinie Gerdine de Nailse, a po niemiecku Gerden) to kniaź połocki z litewskiego rodu wielkoksiążęcego, który pojawia się w źródłach w roku 1263. Był synem Dowiła Algimantaitisa, mężem Ewpraksji, ojcem Andrzeja Gierdenowicza.

Gdybym miał sobie wybrać jakieś bałtyckie miano, to chyba wybrałbym Gerdenisa albo Gerdisa (znanego ze słownika Trautmanna).

Muszę jeszcze poznać etymologię tych imion... Może rozjaśni to trochę sprawę moich problematycznych Derdzinów z Łatgalii?

Derdzińscy z Turówki i innych okolic Augustowa

Moi najstarsi znani przodkowie w linii ojca to Wojciech Derdziński i jego żona, Salomea z d. Wąsowicz. Wiem, że mieszkali oni jako małżeństwo w Krysowicach k. Mościsk w Galicji (to jest Ruś Czerwona, między Przemyślem i Lwowem, dziś na Ukrainie), gdzie w 1852 urodził się ich syn, Franciszek Derdziński, mój pradziadek. Ale nie wiemy, skąd Wojciech i Salomea Derdzińscy przybyli. W każdym razie urodzili się w okolicach roku 1830. Nie znam miejsca i daty ich narodzin. I tu tworzy się miejsce na moje teorie sprzężone z wynikami badań genetycznych. Rodzina Derdzińskich genetycznie spokrewniona jest z rodzinami pochodzenia prusko-jaćwieskiego, a najdawniejszych Derdzińskich znajduję w źródłach genealogicznych z XVII w. Gniazdem tej rodziny ma być Turówka k. Augustowa. Derdzińscy zamieszkali ją po spustoszeniach Potopu Szwedzkiego.

Wpisałem sobie hasło: "Derdziński Wąsowicz" do Googla i tu też fajne wyniki. Na przykład taki:


Derdzińscy i Wąsowicze jednocześnie występują wciąż na tamtych terenach, na dawnej Jaćwieży, nad rzeką Ełk (Jaćwingów Polacy nazywali Połekszanami, mieszkańcami dorzecza Ełku).
 
Skąd zatem wzięli się w Galicji? Tutaj pomocna okazuje się ciekawa książka, którą ostatnio zdobyłem w Bibliotece Śląskiej: W blasku i cieniu Augustowa. Z dziejów obszaru gminy Augustów Jarosława Szlaszyńskiego (Augustów 2014). W indeksie tej książki znalazłem całą grupę Derdzińskich! I to Derdzińskich o takich samych imionach, jakie występują w mojej rodzinie.
 
Pierwsza wspaniała wiadomość jest na stronie 61:
Większe zmiany ludnościowe miały natomiast miejsce w Turówce, gdzie nowych mieszkańców dostarczały przedmieścia (głównie Biernatki). I tu jednak od czasu "po potopie" (chodzi o Potop Szwedzki) mieszkali nieprzerwanie Sakowie i Derdowie-Derdzińscy.
 W przypisie do tego akapitu czytamy:
Wymienione nazwiska mieszkańców przedmieść występują tu do dziś, a więc nie nastąpiła w nich zasadnicza wymiana ludności.
A zatem Derdzińscy (to nazwisko występuje w tej formie od XVIII w., a jego wcześniejsza forma to Derda, z formą żeńską Derdzianka).

Na stronie 58 znajduję powstańca styczniowego z okolic Augustowa, Franciszka Derdzińskiego (tak samo nazywał się mój pradziadek – to oczywiście różne osoby, ale ciekawe dla mnie jest występowanie u Derdzińskich w okolicy Augustowa tego samego zestawu imion...). W dniach 18/19 maja 1863 r. dołączył on do oddziału płk. Konstantego Romotowskiego "Wawra". Wiemy, że po upadku powstania oddziały zostały rozbite. Ujętych powstańców zsyłano karnie w głąb Rosji, ale wielu osobom udało się zbiec za "kordon". Możliwe, że także zaangażowani w działania antyrosyjskie Derdzińscy wyemigrowali za granicę, do Galicji. Wysuwam taką teorię, że mój pradziadek, Wojciech Derdziński wyjechał uciekając przed branką do armii carskiej ze swoją żoną Salomeą do galicyjskich Krysowic, gdzie urodziły się ich dzieci, w tym Franciszek, mój pradziadek. Możliwe też, że ojciec Wojciecha (nieznany mi z imienia praprapradziadek) brał udział w powstaniu listopadowym i musiał po jego upadku uciekać do Galicji. Czytamy bowiem (str. 58):
Pierwszym sprawdzianem świadomości politycznej i patriotyzmu w okresie zaborów było powstanie listopadowe 1830 i 1831 roku. Niewielki udział, jako żołnierze regularnego wojska, wzięli w nim także mieszkańcy omawianego obszaru [ziemi augustowskiej], m.in. Ignacy Białobrzeski z Żarnowa, który służył w 4 Pułku Ułanów.

Inni Derdzińscy wymienieni w książce to Witold Derdziński z Białobrzeg k. Augustowa, który nie chciał poprzeć głosowania do Sejmu Ustawodawczego w 1947 (został za to zatrzymany na 24 godziny) oraz Edward Derdziński z Turówki (tak samo nazywał się mój dziadek, ojciec mojego ojca), który głośno krytykował ustrój Polski Ludowej w 1956.