Jestem ojcem chrzestnym. Ale nie tylko Mateuszka i Franciszka. Mam też "chrześnicę". To kizia-mizia, koteczka fajniutka o wdzięcznym imieniu Nadia. Kotka Iwonki i Sebastiana, fajnych ludzi, którzy są moimi sąsiadami zza miedzy blokowego podwórka, a których poznałem dopiero AD MMIX. Ich starszy kocurek, Fiodor, ma od zimy tego roku kompankę swej syberyjskiej rasy. I kilka miesięcy temu, gdyśmy z Rózią kocię oglądali, Wasz ulubiony blogger znalazł dla niej imię. W ten sposób stał się międzygatunkowym "chrzestnym", a kizia stała się Nadziejką. Nadia pasuje chyba do kota rodem z rosyjskich mrozów. Fiodor i Nadia prezentują się na wczorajszych fotografiach (Nadia niewyraźna, bo ciągle się rusza)...
niedziela, listopad 22, 2009
Lukrecja z limonką
Byliśmy dziś z Meg i grupką przyjaciół (Marzenie, Aniu, Olu, Tomku - dzięki za super-wieczór!) na koncercie w Rondzie Sztuki. Miejsce jest magiczne - środek Katowic, środek najsłynniejszego Ronda w tej części (cząstce?) Galaktyki, widok na kosmiczny Spodek i rozświetlone ulice śląskiej stolicy. I muzyka. Szkoda, że miałem uczucie, jakbym to już gdzieś słyszał. Lukrecja z Kolumbii/Barcelony stworzyła nastrój ale nie zwaliła nas z nóg oryginalnością brzmienia. Energia z limonką w szklance, mało energetycznie w szklanym bąblu Ronda Sztuki. A potem i po tamtem, ruszyliśmy w miasto. Bolid krasny zawiózł nas wpierw do Hipnozy, potem kajś, no niy wiym kaj, bo zapomniałem nazwy, a potem do La Grotty na fantastyczną pizzę. Tak mi się staruchowi porobiło, że ostatnio lubię pizze z kawałkami ryby, więc na talerzu znalazła się Tonno. Gdzieś tam pogłoska niosła, że w Mega Clubie rządzi dziś na jazzowo Richie Kotzen, aleśmy nie skorzystali. Szósteczka nasza radosna zabawiła do zamknięcia restauracji i to z nami dżezy mieli...
Przeżyłem dziś Mszę w kościele Pani Fatimskiej w sosnowieckiej Transmontanii (hehe, ładna nazwa - prawda? - mieszkańcy Zagórza). Zimno dla ciała, ale ciepło dla duszy. I spowiedź była, i akumulatorów naładowanie, i kazanie piękne, i pomysły ciekawe w głowie się zjawiły (biedni konfratrzy św. Brendana! Oczekujcie niedługo nowego tematu!). Rankiem pracowałem nad tekstem o Leeds Tolkiena (efekt tutaj). I tak minął ranek i wieczór dnia pierwszego w świętym tygodniu...
Tylko gdzie ta różowa policja? gdzie inspektorzy Figo i Fago? Porcelanka będzie niepocieszona...
Przeżyłem dziś Mszę w kościele Pani Fatimskiej w sosnowieckiej Transmontanii (hehe, ładna nazwa - prawda? - mieszkańcy Zagórza). Zimno dla ciała, ale ciepło dla duszy. I spowiedź była, i akumulatorów naładowanie, i kazanie piękne, i pomysły ciekawe w głowie się zjawiły (biedni konfratrzy św. Brendana! Oczekujcie niedługo nowego tematu!). Rankiem pracowałem nad tekstem o Leeds Tolkiena (efekt tutaj). I tak minął ranek i wieczór dnia pierwszego w świętym tygodniu...
Tylko gdzie ta różowa policja? gdzie inspektorzy Figo i Fago? Porcelanka będzie niepocieszona...
Etykiety:
dyrdymałki,
kultularnie,
Śląsk i Zagłębie
Tajemniczy Sosnowiec (1)
Sosnowiec nosi w swej miejskiej tkance wiele śladów tych wszystkich kultur, które tworzyły bogaty, zróżnicowany organizm ośrodka nad Przemszą i Brynicą. Kres wielonarodowościowemu Sosnowcowi przyniosła przede wszystkim II wojna światowa, gdy prześladowano i mordowano żydowskich sosnowiczan - blisko jedną czwartą mieszkańców mojego miasta. Przed wojną wielka część centrum w kwadracie ulic Małachowskiego, Warszawskiej, Piłsudskiego i Kościelnej zamieszkana była przez Żydów. Ich synagoga, po której nie ma dziś śladu ani w mieście (nie ma wciąż żadnej tablicy pamiątkowej - wstyd!), ani w internecie (od lat szukam jakichś zdjęć Wielkiej Synagogi w Sosnowcu) znajdowała się przy ulicy Dekerta - w samym centrum Sosnowca.
Kamienice, w których mieszkali Żydzi, noszą wiele śladów judaistycznych zwyczajów i obrzędowości. Na przykład przy wielu drzwiach można do dziś znaleźć ślady mezuz, czyli mających wartość symboliczną, historyczną i religijną małych pojemniczków, wykonanych z drewna, metalu lub szkła, zawierających zamknięty w rurkę zwitek pergaminu z naniesionymi dwoma fragmentami Tory (Księga Powtórzonego Prawa 6.4-9 i Księga Powtórzonego Prawa 11,13-21). Mnie od dawna interesowały ciekawe metalowe ozdoby, które znaleźć można w wielu sosnowieckich bramach wjazdowych na podwórza kamienic. Służyły one na pewno, żeby chronić obramowania bram przed zderzeniem z kołami powozów, żeby mur nie uległ zniszczeniu. Jednak w Sosnowcu te metalowe elementy konstrukcyjne mają często piękne kształty. Na zdjęciach przedstawiam jedną z takich bram (przy ulicy Małachowskiego) i jej dwie bramne postaci. Moim zdaniem mogą one symbolizować Matuzalema, najstarszego człowieka opisanego w Biblii. Matuzalem być może miał przynieść kamienicy trwałość (co się sprawdziło). A może Wy, moi drodzy czytelnicy, wiecie coś więcej na temat tych ozdób bramnych. Jak one się nazywają? Jaką jeszcze mają funkcję? Czy moje matuzalemowe przypuszczenie jest prawdopodobne?
Kamienice, w których mieszkali Żydzi, noszą wiele śladów judaistycznych zwyczajów i obrzędowości. Na przykład przy wielu drzwiach można do dziś znaleźć ślady mezuz, czyli mających wartość symboliczną, historyczną i religijną małych pojemniczków, wykonanych z drewna, metalu lub szkła, zawierających zamknięty w rurkę zwitek pergaminu z naniesionymi dwoma fragmentami Tory (Księga Powtórzonego Prawa 6.4-9 i Księga Powtórzonego Prawa 11,13-21). Mnie od dawna interesowały ciekawe metalowe ozdoby, które znaleźć można w wielu sosnowieckich bramach wjazdowych na podwórza kamienic. Służyły one na pewno, żeby chronić obramowania bram przed zderzeniem z kołami powozów, żeby mur nie uległ zniszczeniu. Jednak w Sosnowcu te metalowe elementy konstrukcyjne mają często piękne kształty. Na zdjęciach przedstawiam jedną z takich bram (przy ulicy Małachowskiego) i jej dwie bramne postaci. Moim zdaniem mogą one symbolizować Matuzalema, najstarszego człowieka opisanego w Biblii. Matuzalem być może miał przynieść kamienicy trwałość (co się sprawdziło). A może Wy, moi drodzy czytelnicy, wiecie coś więcej na temat tych ozdób bramnych. Jak one się nazywają? Jaką jeszcze mają funkcję? Czy moje matuzalemowe przypuszczenie jest prawdopodobne?
P.S. Przedstawiam Państwu moją asystentkę, aparat fotograficzny 5 mb, który będzie wspomagał mnie w poszukiwaniu ciekawostek miejskich. Aparat jest częścią mojego nowego telefonu samsunga GT-S7350i.
Etykiety:
Śląsk i Zagłębie
sobota, listopad 21, 2009
Słowa, które warto znać

Słowa, które trzeba znać. Można się z nimi zgadzać lub nie zgadzać, ale na pewno trzeba je znać. I jeszcze w Polsce nie idzie się za nie do więzienia...
Katechizm Kościoła Katolickiego
Czystość i homoseksualizm
2357 Homoseksualizm oznacza relacje między mężczyznami lub kobietami odczuwającymi pociąg płciowy, wyłączny lub dominujący, do osób tej samej płci. Przybierał on bardzo zróżnicowane formy na przestrzeni wieków i w różnych kulturach. Jego psychiczna geneza pozostaje w dużej części nie wyjaśniona. Tradycja, opierając się na Piśmie świętym, przedstawiającym homoseksualizm jako poważne zepsucie 96 , zawsze głosiła, że "akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane" 97 . Są one sprzeczne z prawem naturalnym; wykluczają z aktu płciowego dar życia. Nie wynikają z prawdziwej komplementarności uczuciowej i płciowej. W żadnym wypadku nie będą mogły zostać zaaprobowane.
2358 Pewna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności homoseksualne. Skłonność taka, obiektywnie nieuporządkowana, dla większości z nich stanowi ona trudne doświadczenie. Powinno się traktować te osoby z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji. Osoby te są wezwane do wypełniania woli Bożej w swoim życiu i - jeśli są chrześcijanami - do złączenia z ofiarą krzyża Pana trudności, jakie mogą napotykać z powodu swojej kondycji.
2359 Osoby homoseksualne są wezwane do czystości. Dzięki cnotom panowania nad sobą, które uczą wolności wewnętrznej, niekiedy dzięki wsparciu bezinteresownej przyjaźni, przez modlitwę i łaskę sakramentalną, mogą i powinny przybliżać się one - stopniowo i zdecydowanie - do doskonałości chrześcijańskiej.
2358 Pewna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności homoseksualne. Skłonność taka, obiektywnie nieuporządkowana, dla większości z nich stanowi ona trudne doświadczenie. Powinno się traktować te osoby z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji. Osoby te są wezwane do wypełniania woli Bożej w swoim życiu i - jeśli są chrześcijanami - do złączenia z ofiarą krzyża Pana trudności, jakie mogą napotykać z powodu swojej kondycji.
2359 Osoby homoseksualne są wezwane do czystości. Dzięki cnotom panowania nad sobą, które uczą wolności wewnętrznej, niekiedy dzięki wsparciu bezinteresownej przyjaźni, przez modlitwę i łaskę sakramentalną, mogą i powinny przybliżać się one - stopniowo i zdecydowanie - do doskonałości chrześcijańskiej.
Etykiety:
Sancta Ecclesia
Donosik do Kampanii Przeciw Homofobii
Z zaciekawieniem dowiedziałem się przed chwilą, że ja, mój blog (za poprzednią notkę) i serwis Elendilion (za felieton "Homofobi" spotkajmy się w Śródziemiu) zostaliśmy zgłoszeni przez Annę Milewską ("Elbereth") do niejakiej Kampanii Przeciw Homofobii za "kolejne obraźliwe treści na temat homoseksualności". No, ciekawie się robi... :-)
Etykiety:
Sancta Ecclesia
piątek, listopad 20, 2009
Subiektywne opisanie pewnej sytuacji
Stałem się niedawno celem ataku, który nie tylko dokonał się za moimi plecami, ale opiera się na półprawdach i kłamstwach. Zuzanna, pewnie bardziej znana niektórym osobom w środowisku tolkienowskim jako Elindil (dawnej Indil), rzuciła tyle nieodpowiedzialnych słów, szkaluje moje dobre imię (w pokrętny sposób, bo nie wymienia nawet mojego pseudonimu, ale wszyscy i tak wiedzą o kogo chodzi) i zwyczajnie kłamie, że muszę się jakoś do tego odnieść. Tym bardziej, że atak ma miejsce na forum, do którego nie mam dostępu, do którego nie należę i nie mogę się na nim bezpośrednio bronić.(1) Od 16 grudnia 2007 roku nie jestem ani członkiem Śląskiego Klubu Fantastyki, ani jego Sekcji Tolkienowskiej "Parmadilich". To już dwa lata, gdy działam jako miłośnik Tolkiena na własną rękę, niezrzeszony w żadnym polskim klubie (byłem w tym czasie członkiem amerykańskiego Mythopoeic Society).
(2) Elendili - Przyjaciele Elfów to forum założone przez Kubę "Athrandira", Tomka "Toma Goolda" i mnie ("Galadhorna") w grudniu 2003 r. Nigdy nie było to oficjalne forum dyskusyjne Sekcji Tolkienowskiej ŚKF. Miało ono formułę "forum przy sekcji". Słowo "przy" ma tu istotne znaczenie, bo forum (dziś funkcjonujące jako największa w Polsce społeczność miłośników twórczości Tolkiena) pomagało od początku integrować się Parmadilim z katowickiego "smajala", ale miało też od początku szerszą formułę, skupiając ludzi, którzy nie należą do żadnych formalnych klubów. Bardzo wielu dzisiejszych Parmadilich wstąpiło do ŚKF dzięki temu, że poznali klub za sprawą forum Elendilich. Wczoraj z Tomkiem zmieniliśmy podtytuł forum z "Forum dyskusyjne przy Sekcji Tolkienowskiej ŚKF" na "Społeczeność miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena". Nikt nas o to nie prosił, nikt w tej sprawie nie interweniował (wbrew temu co pisze Zuzanna "Elindil"). Zrobiliśmy tak zniechęceni całą sytuacją. Nasza społeczność w ciągu 6 lat wyrosła poza ciasne formuły bycia "forum przy", a w samej Sekcji kilka osób stworzyło duszną, niemiłą atmosferę.
(3) Wbrew temu, co nieodpowiedzialnie głosi Zuzanna "Elindil", spotkania Sekcji w Katowicach zawsze były i są otwarte dla każdego miłośnika Tolkiena. Są to spotkania o wesołym, humorystycznym charakterze, można w ich czasie porozmawiać też na poważniejsze tematy. Relacje z każdego spotkania są do przeczytania przez każdego tutaj. Klub to gościnne miejsce, a dzięki staraniom Małgorzaty "Marigold" każdy w ich czasie czuje się dobrze. Latem katowiccy Parmadili spotykają się u Jana "Galhena" (redaktora naczelnego "Gwaihira"), w plebanii, w której pracuje on jako ksiądz katolicki. Tamte spotkania są również otwarte dla każdego - wierzącego czy niewierzącego. Zapewne także dla tych nietolerancyjnych osób, które nie lubią księży, plebanii, chrześcijan i chrześcijaństwa. Jestem zdruzgotany, że moim przyjaciołom z Sekcji Tolkienowskiej "Elindil" grozi sądem koleżeńskim za to, że są sobą.
(4) Jestem chrześcijaninem - katolikiem, który przyjmuje wszystkie prawdy zawarte w Piśmie Świętym i Katechizmie Kościoła Katolickiego. Nie jestem tzw. homofobem, jednak uważam homoseksualizm za pęknięcie w ludzkiej płciowości - efekt grzechu pierworodnego. Czynny homoseksualizm jest grzechem - tak mówi Pismo, tak mówi Katechizm i tak mówi zdrowy ludzki rozsądek. Nie cierpię na jakąś szczególną fobię związaną z homoseksualistami. Uważam, że osoba dotknięta takim doświadczeniem może być pobożnym, bliskim Bogu człowiekiem. Kościół ma wiele do zaoferowania osobom, które cierpią na tę "dezorientację" seksualną. Homoseksualizm jest faktem (istniał w ludzkiej społeczności co najmniej tak długo, jak istnieją źródła pisane), homoseksualiści mogą być albo dobrzy albo źli (to już sprawa między nimi a Panem Bogiem), natomiast czynny homoseksualizm uprawiany ze świadomością nauczania Kościoła jest w świetle nauczania Kościoła po prostu grzechem. I nie zmieni tego ani kaganiec "poprawności politycznej" ani jakakolwiek neoliberalna cenzura.
(5) Nigdy świadomie i intencjonalnie nie obrażałem osób o skłonnościach homoseksualnych. Mam zaś prawo do wyrażania swoich poglądów na temat homoseksualizmu (tu wyraziłem je w punkcie 4), które nie są niczym bardzo ekscentrycznym: tak mówi Pismo, tak mówi Kościół, tak mówi prawo naturalne, tak mówi moje sumienie. Teksty w rodzaju "Homofobi" spotkajmy się w Śródziemiu to z jednej strony opis świata naturalnej etyki i religii, który stworzony został przez Tolkiena, a z drugiej obrona przed prześladowaniem tzw. "homofobów", czyli w większości ludzi, którzy wyznają tradycyjne wartości rodzinne. Innym tekstem, który jest drugą częścią tego dyptychu jest artykuł Tolkien jest pro-life. Czytając te teksty bez uprzedzeń można poznać moje stanowisko w publicznej debacie na temat płci, rodziny, życia ludzkiego. Elindil nie została "wyrzucona" z Forum Elendilich (tu jest wpis ukazujący, że poprosiła wraz z Anną "Elbereth" o usunięcie ich kont), nigdy też nie nazwałem jej - jak twierdzi - "apostołką cywilizacji śmierci" (terminu tego użyłem w sensie ogólnym w komentarzu na "Elendilionie" jako równie nieodpowiedniego jak "homofob" - komentarz znajduje się tutaj). Elindil tyle razy skłamała w ciągu ostatnich dni, że trudno mi sobie wyobrazić sposób, w jaki zadośćuczyni osobom oszkalowanym i obmówionym. Jeżeli ktoś niszczy Sekcję Tolkienowską, to jest to Elindil i osoby, które przyklaskują jej zza jej pleców.
(6) Moja tolkienistyka jest silnie związana z moim chrześcijaństwem. Jeden i drugi element są ze sobą powiązane. I choć moje chrześcijaństwo nie potrzebuje w ogóle tolkienistyki, to tolkienistyka w moim wykonaniu czepie z chrześcijaństwa. I tak będzie, póki dana mi będzie wiara. Tolkien był pobożnym katolikiem, działał w grupie związanych z apologią chrześcijaństwa grupą oksfordzkich Inklingów, pisał w ramach swojej chrześcijańskiej poetyki, którą nazywał sub-creation 'wtórtworzeniem, tworzeniem pochodnym [wobec Stworzenia Bożego], a jego dzieła przepojone są etyką chrześcijańską. Dlatego szczęśliwy jestem z takich naszych dzieł jak przyjazne chrześcijanom forum tolkienowskie (Elendili), jak Bractwo Świętego Brendana, jak odkrywanie pokładów chrześcijańskich motywów i inspiracji w biografii i twórczości Tolkiena. Bez odkryć Elendilich taka strona tolkienistyki byłaby w Polsce dużo mniej widoczna. Zdaję sobie sprawę, jak wielu przysparza nam to wrogów. Jednak z chrześcijańsko inspirowanej tolkienistyki nie zrezygnuję.
Etykiety:
Sancta Ecclesia,
Tolkien
Kartki ze Wschodniej Ćwiartki - nr 4
Bamfurlong, Moczary, Wschodnia Ćwiartka
29 blotmatha, 1485 r.
Drogi Tomie!
Jesienne pozdrowienia na progu zimy! Dla Ciebie i dla wszystkich gościnnych Hobbitów z Brandy Hallu! Jak Ci się tam żyje, Przyjacielu? Powiadają, że siedziba naszego Dziedzica (oby włosy na stopach rosły mu obficie!) jest jak królicza nora i co najmniej stu hobbitów z bliska i daleka mieszka stale w tym bucklandzkim Pagórku. Proszę, przekaż moje hobbickie ukłony zza Brandywiny pannie Marigold, Rakinowi i Arkinowi, pannie Hannie Stock, naszej Evermind i innym kochanym Hobbitom, Dużym Ludziom, Krasnoludom i Elfom - wszystkim Przyjaciołom Elfów! Nie zapomnij też o Mistrzu Galhenie, którego odwiedziliśmy razem w Leśnym Zakątku. Niechaj Gwiazda świeci nad chwilami naszych spotkań, do których tak mi tęskno. Ale już niedługo! Widzimy się w Brandy Hallu 20 foreyule'a, tak?
Moje szczególne pozdrowienia, ukłony i wyrazy szacunku dla naszego Dziedzica, pana Bilba Brandybucka!
Dziękuję Ci za przesłanie "Gwahira"! Nic to, że jeden z autorów zapomniał o naszym miłościwie panującym królu Eldarionie. Może to i dobry znak, że w Shire królowie panują miłościwie ale niewidocznie? Wspaniałe teksty, piękne grafiki. Ładnie nam to wyszło. Choć mieszkam dalej niż inni członkowie Drużyny Redakcyjnej, miło mi, że Adaneth, Elirena, Rakin, Arkin, Ty - Tomie i Galhen przyjęliście mnie do swojego grona. Bamfurlong z Brandy Hallem - Brandy Hall z Bamfurlong!
A u nas liście już opadły, w powietrzu pachnie zbliżającą się zimą (według Rachuby Rivendell to już jutro!), ale dziś niespodziewanie zaświeciło słońce, niebo jest błękitne (choć zimny to błękit) i nie wieje wiatr. Blotmath był tego roku na Moczarach dość łaskawy. Plaga, o której pisałeś, nie dotarła do nas na szczęście, więc kichanie i lekkie przeziębienia nie wywołują tu u nas jeszcze strachu.
Z niepokojem słucham głosów, że za Brandywiną pojawiają się kusoocy Easterlingowie i inne wrogie istoty, które żyją "Pod Cieniem". Słyszałem, że jednej nocy ktoś rzucał kamieniami w okienka Brandy Hallu i ukradł cały papier z drukarni Dziedzica. Podobno potem palili wielkie ognie przy gościńcu do Bree. Widziano gobliny i czarnych krasnoludów. Gore nam się stało! A to wszystko w tym samym czasie, gdy w Arnorze tylu ludzi umarło już od tajemniczej Plagi. Uważajcie tam na siebie. Ubieraj się, Przyjacielu, ciepło i uważaj na tych Wschodnich, na te żałosne istoty, które w Cieniu wyrosły i do Cienia zmierzają.
Pozdrawiam w chwili nagłego i złotego powrotu słońca
Frodo Maggot, Przyjaciel Elfów
Etykiety:
Kartki z Wschodniej Ćwiartki,
Tolkien
Subskrybuj:
Posty (Atom)







