czwartek, lipca 13, 2017

Drybok, Grudziądz i Wdzydze – starożytności gockie

Germańskie nazwy na terytorium północnej Polski (na podst. Z Babika)
Na Tolkniętym zajmuję się gdańskimi korzeniami prof. J.R.R. Tolkiena, to tutaj czas przyjrzeć się germańskim nazwom miejscowym na obszarze Pomorza i Wielkich Jezior, gdzie żyli pierwsi Tolkienowie. To tereny archeologicznej kultury wielbarskiej (patrz mapa), czyli ziemia wymienionych w poemacie Widsith "Gotów Wiślańskich":
Wulfhere sohte ic ond Wyrmhere; ful oft þær wig ne alæg, þonne Hræda here heardum sweordum ymb Wistlawudu wergan sceoldon ealdne eþelstol ætlan leodum. 
'Wulfhera nawiedziłem i Wyrmhera, często tam walka nie ustawała, kiedy Hredów wojsko twardym mieczem obok Gotów Wiślańskich puszczy bronić musiało, starej ojczyzny, przed wojami Attyli.' 
Wiele lat temu nałożyłem dane toponomastyczne (na podstawie monumentalnego dzieła Z. Babika Najstarsza warstwa nazewnicza na ziemiach polskich, Kraków 2001) na mapę kultur archeologicznych (z Wielkiej Historii Polski, t. 1). Myślę, że wynik zainteresowałby Profesora, który od najmłodszych lat fascynował się językami germańskimi i świetnie poznał język gocki. Najbliżej Gdańska (który niegdyś też podejrzewano o germańską etymologię, łącząc tę nazwę z przekazaną przez Jordanesa nazwą Gothiscandza, która prawdopodobnie pochodzi od goc. *gutisk-an[d]ja 'gockie pogranicze, kres' – Wikipedia; albo po prostu z germ. *Geutanisk- 'gocki'*) płynie rzeka Drybok, która najpewniej składa się z elementów Dry-bok, a -bok, jak w innych podobnych nazwach na naszych ziemiach, pochodzi od germ. *baki-, *bakiz 'potok, niem. Bach, ang. beck'). Pierwszy element jest niejasny**.

Kolejna nazwa to Grudziądz, dla której Babik proponuje germańską etymologię z końcówką -ing/-ung. I znów pojawia się problem -t- > -d-, bo najłatwiej byłoby Grudziądz skojarzyć z gockim plemieniem Greutungów (słow. Grudziądz < germ. *Greutung), ale dziś jeszcze nie potrafimy wyjaśnić, jak -t- dostało się do słowiańskiego jako -d-. Moim zdaniem związane jest to z pośrednictwem Wenedów. Babik zwraca uwagę, że nazwa miasta może wywodzić się od nazwy obiektu terenowego w tej okolicy - stromego wzgórza nad Wisłą, na którym zbudowano osadę (Babik, str. 128).

Trzecia nazwa to Wdzydze, nazwa jeziora, która ma być może coś wspólnego z nazwą rzeki Wdy (Babik opisuje, że niektórzy autorzy łączyli Wdę z opisanymi przez Jordanesa Widiwariami). Niedaleko Wdzydz znajdują się słynne sądowe kręgi kamienne Gotów w dzisiejszych Odrach i Węsiorach, a także osady kultury wielbarskiej. Babik nazwę interpretuje jako słowiańskie *Vьdędz'ь > *Wdziądz > mn. Wdziądze > dziś Wdzydze (Babik, str. 300-301). Ta forma miałaby być pożyczką od germańskiej, gockiej formy z typowym dla Skandynawii (skąd Goci przybyli na ziemie dzisiejszej Polski) elementem -ing/-ung. A zatem *Vidung?

Chcę jeszcze przypomnieć mój artykuł "Mroczna Puszcza jest tu", gdzie opisuję gockie zainteresowania Profesora Tolkiena (to najpopularniejszy tekst na Tolkniętym). Ciekawe, czy Profesora zainteresowałaby informacja o jego pochodzeniu z Gothiskandzy, z praojczyzny Gotów?


_________________________

* U Babika wygrywa słowiańska etymologia od hipotetycznej (bo nigdzie jej nie nie odnotowano) nazwy rzeki *Gdania (Motława?). Zakłada on jednak, że możliwa jest też etymologia od *Gudanisk 'gocki', ale badacz pisze: "Wystarczy jednak zauważyć, że pobyt Gotów w okolicach Gdańska przypada na okolice przełomu er, gdy nazwa etniczna Gotów miała już z całą pewnością przesuwkowe -t-. Kto zatem zapożyczyłby i przekazał Słowianom nazwę starszą, pochodzącą zresztą z okresu, gdy na korzyść pobytu na tym terenie Pragotów brak jakichkolwiek argumentów historycznych? (Babik, str. 381). A może jednak warto wziąć pod uwagę pośrednictwo jakiegoś lokalnego ludu (kentumowych Wenetów?), którzy przekazaliby formę z -d- przybyłym na te tereny Słowianom (którzy zasymilowali Wenetów)?  Być może był to język tego typu, który spowodował, że germańskie Gut- 'Gota' stało się litewskim Gudai 'Białorusini, dawniej Polacy'), choć w jaćwieskim-narewskim pozostało Guti 'Krzyżacy' (patrz "Pogańskie gwary Narewu").

** Nie wiemy, w jaki sposób germańskie þ miałoby przejść w słowiańskie d. Moim skromny zdaniem możliwe jest to, gdy przyjmiemy pośrednictwo języka (substratowego, może wenedzkiego?), dzięki któremu Słowianie zastaliby þ jako d.

piątek, maja 26, 2017

Niepokalana z Sosnowca... i Madrytu


Znacie "Sosnowieckiego Aniołka"? To fragment obrazu, który znajduje się w samym centrum stolicy Zagłębia.

Kiedyś w ołtarzu głównym mojego parafialnego kościoła (kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa, czyli "Matka Kościołów Sosnowieckich"), teraz na lewo od ołtarza. Piękny obraz Niepokalanej. W 2013 na Facebooku pytałem: "Drodzy Księża i Parafianie. Jaka jest historia naszego obrazu Niepokalanej? Jestem zachwycony tym wizerunkiem, wiem, że był on niegdyś główną częścią starego neogotyckiego ołtarza... No właśnie - ołtarz był neogotycki, a ten obraz jest wyraźnie klasycyzujący. Czy nie pochodzi on z przełomu XVIII i XIX w.? Czy był wcześniej w innym kościele? Bardzo interesujące dzieło sztuki!".

No i zupełnie przez przypadek odkryłem, jaki obraz stał się wzorem dla jakiegoś XIX- lub XX-wiecznego autora, który wykonał swoją wersję tego dzieła. Oglądając w Googlach różne dzieła sztuki barokowej (w związku z moimi badaniami nad #TolkienAncestry) natknąłem się na obraz Murillo, przechowywany w madryckim Muzeum Prado:


Obraz zatytułowany jest Maryja Niepokalanie Poczęta, powstał w latach 1660-1665 i jest dziełem hiszpańskiego barokowego malarza Bartolomé Estebana Murilla. Znajduje się w zbiorach Muzeum Prado w Madrycie.

"Sosnowiecki Aniołek" jest równie rozkoszny, jak ten madrycki (widać go pod prawą stopą Maryi).

I jeszcze ciekawostka – według książki Korzeniec prof. Białasa, kafle na podłodze mojego kościoła parafialnego kładł główny bohater, Pan Korzeniec. Sam kościół w posoborowych został praktycznie zdewastowany przez nowe porządki liturgiczne (albo ich nieopaczne rozumienie). Ale w czasach naszego poprzedniego proboszcza pojawił się nowy piękny ołtarz neogotycki. Zrealizowały się się w praktyce postulaty Ducha liturgii Josepha Ratzingera (papieża Benedykta XVI).

Górny Śląsk i Małopolska to regiony Polski;
Zagłębie to podregion?

Zagłębie Dąbrowskie nie jest regionem Polski, który mógłby być postrzegany równorzędnie z regionami Górnego Śląska i Małopolski. Może kiedyś, po setkach lat historii... Natomiast zaryzykuję twierdzenie, że Zagłębie to podregion pograniczny, strefa z wpływami górnośląskimi, małopolskimi, ale też wciąż widocznym dziedzictwem carskiej Rosji i komunistycznego PRL-u.

Tak, popieram nazwę METROPOLIA "SILESIA"!

Oto mapy, które pokazują rzeczywiste regiony współczesnej Polski i jej dialekty:


Zagłębie, łacińskie Effossum?
Metropolia Silesia vs. Matropolia Silesia-Effosum (żart)

Na marginesie kontrowersji wokół nazwy związku metropolitarnego, który jednoczyć będzie miasta górnośląskie i zagłębiowskie. Miała być Metropolia "Silesia", ale miasta zagłębiowskie (tu szczególnie "zamieszał" Sosnowiec i prezydent Chęciński, który przekonał prezydenta Krupę z Katowic, że Zagłębie nie godzi się na "Silesię", łacińskie określenie Śląska).

Moje zdanie: Sosnowiec (a także Dąbrowa Górnicza, Będzin itd.) leżą w województwie śląskim. Nikt się przeciw temu nie buntuje w jakiś wyraźny sposób (choć znam separatystów zagłębiowskich, którzy chcieliby chyba albo odrębnego województwa zagłębiowskiego, albo chcieliby należeć do województwa małopolskiego). Śląsk to po łacinie Silesia. A zatem naturalnym (i wysoce korzystnym z punktu widzenia marketingu) jest nazwanie związku metropolitarnego – Metropolia "Silesia". To termin znany w Polsce, łatwy do zapamiętania i zapisania w świecie. Jest szansa zaistnieć pod fajną nazwą jako największa metropolia w Europie Środkowej (prawie dwa miliony mieszkańców!)

Niestety to się nie udało...


Jako miłośnik lingwistyki zacząłem na Facebooku zabawę w odnalezienie odpowiedniego terminu łacińskiego dla Zagłębia, żeby "Aldrajch" nie czuł się gorszy, pozbawiony nobilitującej średniowiecznej przeszłości, gdy narodził się łaciński termin Silesia, którym objęto w XV w. także obszary opolsko-raciborskie – od XV w. Silesia Superior 'Górny Śląsk'. Jak wiemy sama nazwa Śląska-Silesii-Schlesien dotyczyła we wcześniejszym okresie terytorium plemiennego Ślężan wokół Góry Ślęży, która wg Z. Babika nazywała się w czasach przedsłowiańskich – *Siling.

Nazwa geograficzna Zagłębie Dąbrowskie powstała w XIX w. w zaborze rosyjskim i dotyczyła terenów dawnego Księstwa Siewierskiego oraz zachodniej Małopolski, które stały się w Imperium Rosyjskim ważnym obszarem rozwoju kopalnictwa i przemysłu. Słowo zagłębie pochodzi od czasownika głębić, zagłębić – patrz Słownik etymologiczny języka polskiego Wiesława Borysia. Nazwa oznacza zatem 'obszar, na którym występują i są eksploatowane złoża kopalin użytecznych'. Jak to przełożyć na łacinę?

Z pomocą przyszedł mój kuzyn, Kamil "Arathulion" Mańka, świetny filolog (klasyczny ale też tolkienowski!). I  dobry łaciński termin:

Effossum od czasownika effodiō, effodere 'wykopywać, wydobywać (z ziemi). Effossum to miejsce, gdzie się wykopuje, wydobywa z ziemi... Ładne?

sobota, maja 20, 2017

Gervaldas "Bērzis" Dārziņš

Mój pruski kolega, Piotr Wārnis Klamann-Lazarewicz pomógł mi wymyślić idealne pruskie imię. Ponieważ Doda Rabczewska nazywa mnie "Panem Elfem", to po prusku będę Bērzis! Bērzis to taki pruski Elf. Bērzis ma fajną literkę ē. Bērzis przypomina Derdzi... Derdzińskiego*. I jest to określenie mojego kochanego drzewa – brzozy.

I znalazłem chyba litewski odpowiednik wikińskiego Ryszarda: Gervaldas, od geras i valdyti 'władać' = 'hojny władca'. Czy Gervaldas to źródło imienia Geralda z Wiedźmina Sapkowskiego?

I jeszcze to...Gdybym został Łotyszem, zmienię nazwisko na Dārziņš 'Ogrodniczak'. Słowo to to zdrobnienie rzeczownika dārzs 'ogród'. Istnieje takie nazwisko i zapewne jest ono pochodnym od nazwy miejscowej "Ogródek". Oznacza 'tego, który mieszka wśród ogródka'.

Polecam Wam też pewien dawny tekst o brzozie, jej znaczeniu mitologicznym i poetyckim. Potolkienujmy trochę.
___________________________
* W różnych miejscach mylą Derdzińskiego z Berdzińskim

wtorek, kwietnia 18, 2017

Wenetowie: Bałto-Słowianie czy Italo-Celtowie?

»Podsumowując ten rozbudowany ciąg hipotez, bazujących na przypuszczeniach, można stwierdzić, że nazwy Aestii-Venedai-Venethi mogły oznaczać wielki masyw ludów, odpowiadających „wspólnocie bałto-słowiańskiej”, obejmując ludy o wyraźnym obliczu bałtyjskim, takie jak Galindai i Soudinoi oraz te, w których można dopatrywać się Słowian, jak Stavanoi.«

(Wojciech Nowakowski)

»Z danych hydronimii wynika jednak, że w strefie pobrzeża, na Sambii i Powiślu, obok substratu bałtyjskiego występował tu także tzw. wenetyjski („staroeuropejski”), należący do grupy italsko-celtyckiej, a łączony z kulturą łużycką (...)«

(Wiesław Długokęcki)

Czy *Gerdenis to praszczur Derdów-Derdzińskich?
(trochę żartobliwie, trochę nie...)


Wciąż intryguje mnie jedyna nazwa miejscowa, która tak mocno kojarzy mi się z moim nazwiskiem. Chodzi o Derdziņi, w gminie Vīksna w łotewskiej Łatgalii (dawne Inflanty Polskie). Jeszcze nie znalazłem żadnego historycznego opisu tej wioseczki i nie wiem, czy nazwa pochodzi od polskiego *Derdzinie/Derdziny czy też może od łotewskiego przymiotnika derdzīgs to po łotewsku 'odpychający, ohydny'... Marny kandydat do etymologii, ale pokrętne bywają drogi, jakimi powstają nazwy miejscowe.

A ponieważ mój haplotyp (R1a-YP350+) okazał się pokrewny rodzinom polskim o pochodzeniu jaćwieskim i pruskim (Skłodowscy, Dziewiałtowscy, Gintowtowie, Nienałtowscy), bawię się w poszukiwanie hipotetycznego antenata bałtyckiego, który dałby swoje imię rodowi Derdów-Derdzińskich. Derda to po staropolsku ktoś, kto lubi derdać, czyli 'biegać małymi kroczkami'. Ale przecież to niezwykłe słowo wcale nie musi mieć tylko takiej etymologii...

Jeżeli przodkiem Skłodowskich jest historyczny pruski nobil Skłodo (prus. Schlodo), to może antenatem Derdów-Derdzińskich jest... jakiś *Gerdinis? (jestem pewien, że bałtyckie ger- mogłoby być zaadoptowane do polskiego systemu fonetycznego jako der-; moje nazwisko czasem jest mylnie zapisywane jako Gerdziński albo Berdziński).

Istniał historyczny Gerdenis z Nalszy (ok. 1190–1267) – po litewsku Gerdenis albo Girdenis, po starorusku Гердзень, po łacinie Gerdine de Nailse, a po niemiecku Gerden) to kniaź połocki z litewskiego rodu wielkoksiążęcego, który pojawia się w źródłach w roku 1263. Był synem Dowiła Algimantaitisa, mężem Ewpraksji, ojcem Andrzeja Gierdenowicza.

Gdybym miał sobie wybrać jakieś bałtyckie miano, to chyba wybrałbym Gerdenisa albo Gerdisa (znanego ze słownika Trautmanna).

Muszę jeszcze poznać etymologię tych imion... Może rozjaśni to trochę sprawę moich problematycznych Derdzinów z Łatgalii?