poniedziałek, grudnia 29, 2014

Poezyjŏ w tumaczyniach

Joseph von Eichendorff

ZIMOWŎ NOCKA
(Winternacht)

Śniyg przisuł bezma cołki świat
I taki żech stropiōny,
A w polu strōm, jak palec sōm,
Ze liściŏ sebleczōny.

I wiater żynie jyn bez noc
I asty strōma trōncŏ,
Wtynczŏs wiyrszołkym ruszŏ strōm
I brōnczy cojś na śpiōnco.

W śniku ôd niego wiosna je,
Zdrzōdło mu korzyń rosi,
A ôn we klajdzie z blumōw zajś
Pōnbōczka chwołã głosi.

tłum. Mirosław Syniawa

Wspaniała seria wydawnicza - Canon Silesiae. Teraz czytam książkę Dante i inksi, która jest zbiorem klasyki poezji, przetłumaczonej na wysoką formę dialektu śląskiego przez Mirosława Syniawę. Poważna, dostojna, piękna lektura. A przede mną kolejna książka częściowo w hochschlesisch - Listy z Rzymu Zbigniewa Kadłubka. Bardzo dobra seria, bardzo ciekawe wyjście poza tematykę rubaszną albo folklorystyczną. I zastosowanie mojego ulubionego zapisu dialektu z Gōrnoślōnskigŏ ślabikŏrza. Polecam!




niedziela, grudnia 14, 2014

Pierōna!


Rozeta karpacka przypomina pogański emblemat Peruna
Muszkieter Kaczmarek mówi "jerzina" albo "jerōna", "piernika" albo "jeruchu", żeby nie zakląć, nie powiedzieć "pierōna", bo to wielki grzech i trzeba się z tego spowiadać. Bo to wezwanie diabelskiego imienia, nie życzenie sobie grzmotu, lecz apostrofa do boga Peruna, którego kilkadziesiąt pokoleń wcześniej przodkowie Kaczmarka wyznawali i niektórzy przodkowie Magnora też, a inni Donara, który był tym samym bogiem, tylko się inaczej nazywał, ale teraz już dziedziczący ich geny ludzie, tacy jak Kaczmarek albo Magnor, wyznają innych bogów. Perun zaś stał się przekleństwem, diabłem. Bóg niebiański, zasiadający u szczytu osi świata między słońcem a księżycem, gromowładny, bóg wojny, topora i zaślubin, bóg miłosny, pogromca Żmija - Welesa, mój pogromca, ten który zwyciężył mnie, mnie o śmiercionośnym spojrzeniu, teraz imię jego jest przekleństwem, ale to oczywiście nie ma żadnego znaczenia.
Szczepan Twardoch, Drach, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2014, str. 208-209


A mój dziadek mówił "jerōna kandego!". Samo błogosławieństwo/przekleństwo przypomina szwedzkie "Far til Odin" 'Idź do diabła/Odyna'... Polecam moim Czytelnikom niezwykłą książkę Szczepana Twardocha pt. Drach. Z pozoru jest to książka o związku ludzi i ziemi w okolicy podgliwickich Pilchowic (tak mi bliskich, bo stamtąd pochodzi moja "po kądzieli" rodzina Wolffów - jej ślady w Pilchowicach badam teraz w osiemnastowiecznych księgach parafialnych), ale tak naprawdę dotyka ona problemów uniwersalnych - losu człowieczego, życia i śmierci, sensu naszego żywobytowania. Naprawdę polecam. Obok Wiecznego Grunwaldu tego samego autora jest to moja beletrystyka roku 2014. Taka mi się przydarzyła na sam koniec tegoż Anno Domini.



czwartek, grudnia 04, 2014

Sosnowiec jako część Górnego Śląska (1177-1453)

Taka troszkę prowokacja. Uwielbiam bowiem obalać utarte opinie i wszelkie oczywistości...

W sprawie historycznych granic Górnego Śląska. Poniżej przedstawiam mapę Księstwa Siewierskiego. Nie każdy wie, że to biskupie państewko było częścią historycznego Górnego Śląska w latach 1177-1453 (z małą przerwą w XIV w.) jako kasztelania siewierska w Księstwie Opolsko-Raciborskim, a potem Księstwie Bytomskim? Czyli czy pamiętamy, że część Sosnowca (Milowice, Pogoń, Stary Sosnowiec) należała do historycznego Górniego Śląska przez 270 lat?! I czy to tylko włączenie w administrację górnośląską, czy może przynależność historyczna do Górnego Śląska? Pytanie pozostawiam otwarte i chętnie podyskutuję w komentarzach...

To dlatego Prusacy po III rozbiorze Rzeczypospolitej włączając tę ziemię do swojego królestwa, nazwali ją Neu-Schlesien (Nowy Śląsk; 1795-1807). Nawet historyczny herb Księstwa Siewierskiego to śląski orzeł (czarny na złotym polu, ale z literą "S" na piersi). Może to on powinien być dziś herbem Zagłębia Dąbrowskiego?

Do jakich to rozmyślań nie ucieka się Górnoślązak sercem, "Basztard" pochodzeniem, który od urodzenia mieszka w "Aldrajchu" i bardzo lubi Zagłębie Dąbrowskie... Ja po prostu nie chcę, żeby kiedyś ktoś wpadł na pomysł, żeby Sosnowiec wyłączyć z województwa (górno)śląskiego.


Jako lekturę uzupełniającą polecam hasła na Wikipedii: Księstwo Siewierskie i Nowy Śląsk.

środa, grudnia 03, 2014

Siemienotka w 15 minut


Zapraszam do mieszkania mojej mamy, Małgosi Derdzińskiej, Ślązaczki, laureatki konkursu "Po naszymu czyli po ślonsku", która mieszka w starej osadzie górniczej Giszowcu. Mama nauczy Was fajnego przepisu na ulepszoną wersję śląskiej wigilijnej siemienotki.

wtorek, października 21, 2014

Jaki znak twój?

"Herb Frankfurtu nad Menem funkcjonujący w tej formie od 1936 r. przedstawia białego (srebrnego) jednogłowego orła w złotej koronie, ze szponami i dziobem w barwach złotej i szarej, zwrócony w prawo na czerwonym tle. Orzeł nawiązuje do cesarskiego orła z XIII wieku, orzeł z koroną symbolizuje uzależnienie od Rzeszy (Reichsstadt). Pierwszy raz widzimy go w tej formie w 1540 na znaku papierni z Bonames." (Wikipedia)

Wbrew obiegowej opinii nie znamy genezy orła piastowskiego. Wbrew obiegowej opinii pojawia się on po raz pierwszy w dojrzałej heraldycznej formie u Piastów górnośląskich (a więc złoty-żółty na błękitnym polu)*, a nie wielkopolskich czy małopolskich (srebrny-biały na karmazynowym polu). Moim zdaniem polski orzeł jest dziedzictwem związków i lennych zależności ziem polskich od Cesarstwa z czasów Fryderyka Barbarossy (1157, hołd lenny w Krzyszkowie - patrz tutaj). Jest częścią europejskiej strefy akwilarnej (gdzie władzę świecką symbolizuje orzeł, a nie np. lew), która znajduje się na wschód od Cesarstwa** (orzeł Przemyślidów, orzeł morawski, brandenburski, piastowski...). 

Legendy o Lechu i gnieździe orlim, uprzedzenia Długosza wobec książąt śląskich - to tylko legendy i uprzedzenia moim skromnym zdaniem...

Zapraszam do dyskusji.

* Najstarszy wizerunek orła piastowskiego na tarczy herbowej to pieczęć z wizerunkiem konnym Kazimierza I opolsko-raciborskiego z 1222.

** Piszę o Cesarstwie z czasów Fryderyka Barbarossy (XII w.).

Swoją wiedzę opieram na książce Małgorzaty Kaganiec "Heraldyka Piastów Śląskich".

wtorek, kwietnia 22, 2014

Złoto i błękit. Górny Śląsk i Halicka Ruś


XV-wieczne barwy ziemi lwowskiej oraz przemysko-sanockiej.
Barwy takiej pojawiają się w Województwie Ruskim wtedy,
gdy namiestnikiem tych ziem był Władysław Opolczyk

Flaga państwowa dzisiejszej Ukrainy

Każdy Górnoślązak dostrzegł na pewno podobieństwo naszych regionalnych, górnośląskich barw do barw Ukrainy, o której tak głośno w ostatnich miesiącach (trzymam mocno kciuki za Ukraińców, ale też patrzę ze smutkiem na bankructwo i rozpad ich państwa...). Błękit i złoto, złoto i błękit. Nie zdajemy sobie jednak często sprawy z tego, że być może kolory państwowe Ukrainy, a dawniej Rusi Halicko-Włodzimierskiej (czyli w czasach austriackich Królestwa Galicji i Lodomerii - od Halicza pochodzi nazwa Galicji, a od Włodzimierza - Lodomerii) są ze sobą genetycznie połączone: że inkorporowane w obręb Królestwa Polskiego w czasach Kazimierza Wielkiego Województwo Ruskie dostało swoje barwy na wzór Księstwa Opolskiego! Ukraina przyjęła swoją błękitno-złotą (żółtą) flagę w 1918 r., w krótkim i ostatecznie zatrzymanym przez Polskę i ZSRR okresie kształtowania się ukraińskiej państwowości. Barwy te pochodzą ze średniowiecznych herbów tej części Rusi. Pod żółto-niebieskim sztandarem z wizerunkiem lwa wspinającego się na skałę walczył pułk ziemi lwowskiej w bitwie pod Grunwaldem. Istnieje teoria - której ja jestem zwolennikiem - że żółto-niebieską flagę przywiózł na Ruś książę Władysław Opolczyk, który pod koniec XIV wieku był namiestnikiem na Rusi Halickiej. Urodzony w Opolu i tam pierwotnie panujący Władysław, syn Bolesława II opolskiego i Elżbiety świdnickiej, był prawdziwym politycznym karierowiczem. Doszedł do pozycji palatyna dworu węgierskiego w czasach Ludwika Andegaweńskiego (Wielkiego, Węgierskiego), a gdy ją stracił w 1372, niespodziewanie został namiestnikiem z rąk węgierskich na Rusi Halickiej (to wtedy sprowadził zapewne z Rusi ikonę Bogurodzicy, którą otacza się dziś szacunkiem na Jasnej Górze w Częstochowie). Również na tym nowym stanowisku Piastowicz sprawdził się znakomicie przyczyniając się do rozwoju gospodarczego powierzonych mu terytoriów. Po szczególną opieką Władysława znalazł się zwłaszcza Lwów, który właśnie w tym okresie ostatecznie prześcignął znaczeniowo pobliski Halicz (łac. Galicia).

 
Katowicka część Górnego Śląska
Województwo Śląskie



Opolska część Górnego Śląska
Województwo Opolskie

Skąd Piastowie Opola i Raciborza wzięli swoje barwy? Być może w XII wieku zainspirował ich wzór Królestwa Francji (która w XIII i XIV w. wywierała wpływ kulturowy na coraz bardziej wiążące ze sobą Śląsk Królestwo Czech), tak jak Piastów dolnośląskich barwy Cesarstwa Niemieckiego (czerń i złoto). 

Grafiki pochodzą z Wikipedii.

środa, stycznia 29, 2014

"Żyjemy w tak małym świecie..." (ciąg dalszy historii Inki Wajsbort)

Kilka lat temu, lecąc na pielgrzymkę do Izraela, poznałem niesamowitego człowieka. Nazywa się Jotam Scheiner i jego dziadkowie pochodzili z Sosnowca i Dąbrowy Górniczej (nigdy nie zapomnę tego momentu, gdy w samolocie odwrócił się do nas młody Izraelczyk i piękną polszczyzną zapytał: "Dzień dobry! Jak państwo pięknie mówicie po polsku! Z jakiego miasta państwo pochodzą?"). Jotam nauczył się polskiego w Izraelu od swojej babci. Jesteśmy w ciągłym kontakcie dzięki Facebookowi. I mam nadzieję, że jeszcze raz dobry Bóg pozwoli nam się kiedyś spotkać...

Kilka dni temu wspominaliśmy ofiary Zagłady. Na Facebooku podałem informację o kuzynie mojej mamy (a zatem moim dalszym wujku-kuzynie), Alfredzie Wolfie, który wraz z rodziną został odznaczony medalem Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata (pisałem o nim tutaj) za uratowanie pani Inki Wajsbort (Weissbrot) w czasie II wojny. Dobry człowiek, Alfred, pochowany jest na szopienickim cmentarzu bardzo blisko mojego Taty.

I stał się cud! Nagle Yotam napisał w komentarzu:
"Żyjemy w tak małym świecie! Inka była lekarzem tutaj w Izraelu, Pamiętam ją. Była przyjaciółką mojej babci. Mam tę książkę w domu, z tą dedykacją..." (i Jotam dodał dwa zdjęcia, które prezentuję powyżej).
Dedykacja dla babci Jotama od pani Inki, której życie splotło się z życiem mojej górnośląskiej rodziny brzmi tak (pisana drżącymi literami starszej pani, która tyle strasznych rzeczy przeżyła...):
P. Karoli w tym strasznym dniu, w którym wspominamy nasz wymordowany Naród i naszych Najbliższych. Inka. 23.04.1998
Żyjemy w tak małym świecie! A rodzinne historie zyskują nową głębię. Pani Inka Wajsbort wspomina naszą rodzinę w autobiograficznej książce Był świat Warszawskiej Oficyny Wydawniczej "Gryf" (właśnie zamawiam tę książkę na Allegro). Na Google Books udało mi się wynotować następujące fragmenty dotyczące Wolfów z Szopienic, kuzynostwa mojej mamy:
Na sam koniec chciałabym jeszcze wspomnieć o rodzinach Wolfów i Woźniaków, o których oczywiście nie zapomniałam. I oni zostali odznaczeni przez Instytut Yad Vashem, a ja pozostawałam z nimi w ciągłym kontakcie. Starsze pokolenie tej wspaniałej rodziny już nie żyje. Cześć Ich Pamięci!
 A wcześniej, opisując wspomnienia ze spotkania z Alfredem i jego żoną, Olgą:
Jaki on jest naprawdę ten Volksdeutsch, pan Wolf. Jak nas przyjmie? A może w ogóle nie będzie go w domu? A może jego żona zadzwoni od razu na gestapo? Patrzymy na siebie z Baśką. Nie mówimy nic. Znamy dobrze swoje myśli. Pytań jest tak wiele, a odpowiedzi żadnej. Chęć jej poznania może kosztować nas życie. Życie? Przecież i tak już żyjemy na kredyt. (...) Stoimy pod drzwiami. Na drzwiach wizytówka "Alfred Wolf". Nie ma już odwrotu. Jeszcze raz spoglądamy na siebie. Uśmiechamy się.

(...) Któregoś dnia przychodzi Alfred Wolf i zabiera nas do innego pokoju. Wyciąga pieniądze i adres konspiracyjnej siedziby Haonar Hacyjoni w Sosnowcu. Sosnowiec jest już od dawna "Judenrein", a oni tam siedzą w domu Bożydajów (...).
Ręka mi drży, gdy myślę sobie, jak niezwykle splatają się ze sobą dzieje rodzin i jak niesamowite mogą być spotkania w samolocie. Bardzo serdecznie dziękuję mojemu koledze z Izraela, Jotamowi, za jego pomoc w odtwarzaniu mojej historii rodzinnej. Gdy zdobędę książkę Inki Wajsbort, przekażę Wam więcej informacji.

wtorek, stycznia 14, 2014

Nic nie zbudujesz przez poniżanie innych!


Książę Sosnowca to ja... Myślę nad dłuższym wpisem blogowym, w którym jako Hanys mieszkający w Aldrajchu, jako całym sercem Górnoślązak mieszkający od urodzenia w Zagłębiu (co "gorsza" w Sosnowcu) uda mi się jakoś dotrzeć do wyobraźni i sumienia moich ziomków z Górnego Śląska: budowanie swojej tożsamości na "żartobliwym" poniżaniu sąsiadów z dawnego zaboru rosyjskiego najpierw może wydać się śmieszne. Usłyszawszy dziesiątki tysięcy razy te same uwagi, kawały, przytyki, obelgi, szczucie - przy całkowitym braku symetrii (bo w Sosnowcu nikt nie żartuje w taki sposób i w takiej ilości z Hanysów/Kormeli) - robi się człowiekowi przykro i wstyd...

Wiecie, jaka najgorsza rzecz może wydarzyć się dziecku w Katowicach? - tramwaj do Sosnowca... I czy wiecie, że mieszkańcy Sosnowca mają czarne podniebienia, wywodzą się ze społeczności przestępców, których władze carskie wysyłały z całej Rosji do Sosnowca, są komunistami i przez całe dziesięciolecia wyzyskiwali Górnoślązaków?

I jak, lepiej się poczułeś, kochany bracie i kochana siostro? Poczuliście się lepszymi ludźmi?

czwartek, stycznia 09, 2014

Z "Listu do Diogneta"


"List do Diogneta", rozdział V i VI (prawdopodobnie koniec II w.). Sam tekst poznałem dzięki Arathulionowi i pożyczonej mi przez niego książce Pierwsi świadkowie (Wydawnictwo M).

«1. Chrześcijanie nie różnią się od innych ludzi ani miejscem zamieszkania, ani językiem, ani strojem.

2. Nie mają bowiem własnych miast, nie posługują się jakimś niezwykłym dialektem, ich sposób życia nie odznacza się niczym szczególnym.

3. Nie zawdzięczają swej nauki jakimś pomysłom czy marzeniom niespokojnych umysłów, nie występują, jak tylu innych, w obronie poglądów ludzkich.

4. Mieszkają w miastach helleńskich i barbarzyńskich, jak komu wypadło, stosując się do miejscowych zwyczajów w ubraniu, jedzeniu, sposobie życia, a przecież samym swoim postępowaniem uzewnętrzniają owe przedziwne i wręcz paradoksalne prawa, jakimi się rządzą.

5. Mieszkają każdy we własnej ojczyźnie, lecz niby obcy przybysze. Podejmują wszystkie obowiązki jak obywatele i znoszą wszystkie ciężary jak cudzoziemcy. Każda ziemia obca jest im ojczyzną i każda ojczyzna ziemią obcą.

6. Żenią się jak wszyscy i mają dzieci, lecz nie porzucają nowo narodzonych.

7. Wszyscy dzielą jeden stół, lecz nie jedno łoże.

8. Są w ciele, lecz żyją nie według ciała.

9. Przebywają na ziemi, lecz są obywatelami nieba.

10. Słuchają ustalonych praw, z własnym życiem zwyciężają prawa

11. Kochają wszystkich ludzi, a wszyscy ich prześladują.

12. Są zapoznani i potępiani, a skazani na śmierć zyskują życie.

13. Są ubodzy, a wzbogacają wielu. Wszystkiego im nie dostaje, a opływają we wszystko.

14. Pogardzają nimi, a oni w pogardzie tej znajdują chwałę. Spotwarzają ich, a są usprawiedliwieni.

15. Ubliżają im, a oni błogosławią. Obrażają ich, a oni okazują wszystkim szacunek.

16. Czynią dobrze, a karani są jak zbrodniarze. Karani radują się jak ci, co budzą się do życia.

17. Żydzi walczą z nimi jak z obcymi, Hellenowie ich prześladują, a ci , którzy ich
nienawidzą, nie umieją powiedzieć, jaka jest przyczyna tej nienawiści.

VI. 1. Jednym słowem: czym jest dusza w ciele, tym są w świecie chrześcijanie.»