niedziela, grudnia 14, 2014

Pierōna!


Rozeta karpacka przypomina pogański emblemat Peruna
Muszkieter Kaczmarek mówi "jerzina" albo "jerōna", "piernika" albo "jeruchu", żeby nie zakląć, nie powiedzieć "pierōna", bo to wielki grzech i trzeba się z tego spowiadać. Bo to wezwanie diabelskiego imienia, nie życzenie sobie grzmotu, lecz apostrofa do boga Peruna, którego kilkadziesiąt pokoleń wcześniej przodkowie Kaczmarka wyznawali i niektórzy przodkowie Magnora też, a inni Donara, który był tym samym bogiem, tylko się inaczej nazywał, ale teraz już dziedziczący ich geny ludzie, tacy jak Kaczmarek albo Magnor, wyznają innych bogów. Perun zaś stał się przekleństwem, diabłem. Bóg niebiański, zasiadający u szczytu osi świata między słońcem a księżycem, gromowładny, bóg wojny, topora i zaślubin, bóg miłosny, pogromca Żmija - Welesa, mój pogromca, ten który zwyciężył mnie, mnie o śmiercionośnym spojrzeniu, teraz imię jego jest przekleństwem, ale to oczywiście nie ma żadnego znaczenia.
Szczepan Twardoch, Drach, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2014, str. 208-209


A mój dziadek mówił "jerōna kandego!". Samo błogosławieństwo/przekleństwo przypomina szwedzkie "Far til Odin" 'Idź do diabła/Odyna'... Polecam moim Czytelnikom niezwykłą książkę Szczepana Twardocha pt. Drach. Z pozoru jest to książka o związku ludzi i ziemi w okolicy podgliwickich Pilchowic (tak mi bliskich, bo stamtąd pochodzi moja "po kądzieli" rodzina Wolffów - jej ślady w Pilchowicach badam teraz w osiemnastowiecznych księgach parafialnych), ale tak naprawdę dotyka ona problemów uniwersalnych - losu człowieczego, życia i śmierci, sensu naszego żywobytowania. Naprawdę polecam. Obok Wiecznego Grunwaldu tego samego autora jest to moja beletrystyka roku 2014. Taka mi się przydarzyła na sam koniec tegoż Anno Domini.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz