wtorek, sierpnia 12, 2008

Podróż, której nie będzie


Sakartvelo to po polsku Gruzja. Miałem tam być za niecałe dwa tygodnie. W planie mojej podróży było Tbilisi, Mtskheta, Uplistsikhe, Gori, Kakheti, Alawerdi i Gremi. Dziś w mediach słyszymy o rosyjskim ostrzale Gori. Dlatego mnie tam nie będzie - nie tym razem. Rosja, która od kilku stuleci niesie swoim sąsiadom "pomoc", znowu wprowadza nie u siebie specyficznie rozumiany "pokój". Prezydencie Miedwiediew, premierze Putin - za tak szybką i skuteczną "akcję pokojową" należy się wam chyba Nobel... Sarkazm. Sarkazm i jednocześnie wielki żal. Lubię Rosję jako kraj Rosjan, kraj rosyjskiej kultury i pięknego języka, który sobie od kilku miesięcy przypominam. Dziś jednak staję pod krzyżem św. Jerzego, patrona Gruzji i w ten najskromniejszy ze skromnych sposobów solidaryzuję się z narodem gruzińskim i jego prezydentem Saakaszwilim. Bo Rosja znowu gwałci wolność suwerennego narodu, a to każe nam się zastanawiać, kto będzie następny... Jeżeli Ukraina będzie Rosji utrudniać ruchy wokół portu wojennego w Sewastopolu, może się okazać, że prezydent Miedwiediew rzuci Armię Czerwoną (tak, ona oficjalnie wciąż się tak nazywa!) na pomoc rosyjskiej mniejszości w Ukrainie... Krym dał Ukrainie Chruszczow, a może w każdej chwili odebrać Putin. A jeżeli w samozwańczym kraju "prezydenta" Smirnowa, czyli w tzw. Republice Naddniestrzańskiej, Rosjanie postanowią wspomóc swoich przeciw legalnemu państwu Mołdawii? Wojska sowieck..., tfu, rosyjskie będą musiały przejść przez całą Ukrainę!

Wszyscy świetnie wiedzą, że Rosji, która znowu napina muskuły, nie zależy na żadnych rosyjskich mniejszościach. Chodzi o odbudowę swojej strefy wpływów. Gruzja chciała wejść do NATO i się doigrała. Ukraina chce się związać z Unią i NATO, i zapewne czekają ją jeszcze poważne kłopoty. Dewiza Gruzji brzmi:
Dzala ertobaszia, czyli 'Siła jest w jedności'. Polska wraz z Krajami Bałtyckimi i Ukrainą wie, co to znaczy kłopotliwe sąsiedztwo Rosji i dlatego cieszy mnie wielkie poparcie, jakiego mój kochany kraj udziela ogarniętej wojną i poniżonej przez żołdaków Moskwy Gruzji. Jestem dumny z mojego prezydenta, który mimo niebezpieczeństw poleciał z przywódcami Litwy, Łotwy, Estonii i Ukrainy do Tbilisi. Nasza siła jest tylko w jedności. Dobrze, żeby zrozumiały to kraje Unii Europejskiej (tylko czy rozbuchany konsumpcjonizm w połączeniu z zatraceniem instynktu samozachowawczego pozwoli Europejczykom przypomnieć sobie czym jest wolność i jakim niebezpieczeństwem wrogowie wolności?).

Odpowiedzią Moskwie powinno być przyspieszone przyjęcie Gruzji i Ukrainy do NATO!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz