wtorek, marca 04, 2008

Nadchodzi czytelniczy kryzys?

... a może już jest faktem? Wróciłem właśnie z biblioteki w Katowicach. Spotkanie się udało. Było tylko z dwudziestu uczniów gimnazjalnych i z technikum, ale nie o to chodzi... Przed tolkienowskim spotkaniem (godzina mojego, mam nadzieję, że nie za bardzo nudnawego wykładziku o Tolkienie i jego miłośnikach, a potem pytania... pytanie, jedno pytanie od młodzieży) rozmawiałem z przemiłą panią bibliotekarką o perspektywach czytelnictwa w Polsce. Podobno w niedawnym Dzienniku Zachodnim był alarmujący artykuł na ten temat. Pani bibliotekarka potwierdza. W ciągu ostatnich dwóch, trzech lat zaczął się masowy spadek wizyt w bibliotece. Młodzież przestaje czytać. Wygrywają z książkami gry i internet. Z fantazją wygrywa odtwórcza bezmyślność. Dorośli gonią za pieniądzem, ludzie się dorabiają i coraz mniej osób potrafi się zafascynować światem literackim albo wzruszyć się losem bohatera. Przestają działać inicjatywy "podkręcające" czytelnictwo. Gdy pięć lat temu organizowaliśmy wspólnie wystawę, wykład i konkurs dla bywalców biblioteki, w samym konkursie wzięło udział prawie 30 osób. Dziś nie udało się bibliotece zachęcić NIKOGO do tolkienowskiego konkursu (ani do walentynkowego konkursu dla dziewczynek, ani do konkursu o Harrym Potterze...). Renesans czytelnictwa wśród dzieci i młodzieży dzięki Potterowi to mit. Pani bibliotekarka małych fanów Małego Czarodzieja określiła mianem "czytelników jednej autorki". Harry nie zaczarował swoich czytelników tak, żeby masowo zaczęli szukać innych książek. Rośnie nam pokolenie literackich analfabetów. Widać to choćby po epidemii tzw. "dysortografii". Jak nauczyć się poprawnej polszczyzny mówionej i pisanej, jeżeli wzorce czerpie się z Gadu-Gadu, wołających o ortograficzną pomstę do niebios forów i blogów itd.? Gdzie rozwijać wyobraźnię? Na pewno nie tam, gdzie wszystko podane jest na w tandetny i dosłowny sposób na tacy...

Smutno się zrobiło... A w bibliotece na Grażyńskiego tyle smakowitych kąsków. Półki uginają się od drogich i trudnych do zdobycia woluminów. Co powoduje, że w Polsce tak szybko spada miłość do książek? Czy to tendencja europejska? Czy to znak naszych informatycznych czasów? O ironio! - informatyczne to wcale nie oznacza 'niosące potrzebne informacje', bo najczęściej bombardowani jesteśmy zupełnie nieistotnymi wiadomościami, bodźcami, od których uzależnia się wystawiany każdego dnia na działanie adrenaliny organizm współczesnego widza telewizji, filmów, serwisów (dez-)informacyjnych...

A ja wracam pamięcią do moich dwóch tygodni w Izraelu i Jordanii, do ciszy miejsc świętych, do nieistnienia w moim otoczeniu wrzeszczących nagłówków i naćpanych rządzą zwrócenia na siebie uwagi prezenterów... Obiecywałem sobie, że się nie dam wciągnąć w wojnę o oglądalność. Wracam do książek. Czeka niedokończony Lód Dukaja i napoczęty Czarny Ogród - piękna gawęda o Giszowcu i Nikiszowcu.

A odwracającej się od książek cywilizacji hedonistyczno-technologicznej mały obrazek jako memento. Oby nie spełniło się moje przeczucie, że niebawem najczęściej czytaną w Europie książką będzie... Koran.

Przy Kopule na Skale w Al-Quds,
czyli w Jerozolimie (z mojej ostatniej pielgrzymki)


4 komentarze:

  1. no hej :) dyrdymałki fajne, ale poczytałabym trochę więcej o Wyprawach. I pooglądała zdjęcia. Da się zrobić?

    A, i jeszcze księga gości... :P

    Adancia

    PS: brrr nie jestem botem. czemu muszę wpisywać tą durną kombinację literek?

    OdpowiedzUsuń
  2. Już usunąłem barierę antybotową. Zobaczę czy nie pożałuję. A co do Wypraw, to będzie tu już niebawem co poczytać... A i zdjęć pojawi się wiele.

    OdpowiedzUsuń
  3. To prawda, że młodzież przestaje czytać - statystyki biblioteczne są bezlitosne, a znam je, że tak powiem, "od kuchni". I dzieje się tak nie tylko u nas, lecz na całym świecie, nawet (a może przede wszystkim) w Ameryce. Jest to na pewno bardzo smutne, wielu z nas domyśla się, dlaczego tak jest, miałoby nawet pomysły, jak temu zaradzić, problem w tym, że niewiele da się zdziałać bez dużego wsparcia. Ale są też przykłady bardzo pozytywne, a takim jest nowa Miejska Biblioteka Publiczna w Jaworznie, gdzie czytelnictwo rośnie jak oszalałe ;). Miałam okazję zobaczyć dekoracje, jakie zostały po "Nocy z Harrym Potterem" i naprawdę strasznie żałuję, że sama nie mogłam wziąć udziału w żadnym konkursie :). Problem jest taki, że współczesne biblioteki nie są przystosowane do potrzeb współczesnej młodzieży - "digital natives", jak nazywają ich Amerykanie. I nie chodzi tylko o to, że młodzi ludzie chcą wyłącznie buszować w Internecie i grać w kiepskie gry. Oczywiście takich jest wielu, ale przed laty też nie wszyscy czytali. Myślę, że jeśli stworzy się dla nich odpowiednie miejsce i warunki, będą chłonąć, bo chłonni są z natury (nasi Elendili są tego najlepszym przykładem). I czytać też będą, choć być może niekoniecznie książki w postaci kodeksu - te w przyszłości staną się elitarne, chyba już się tak dzieje. A w tym morzu treści i informacji, które nas zalewa każdego dnia, można znaleźć prawdziwe perełki, takie jak np. Twój blog :) - problem tylko w tym, by umieć je odnaleźć. Gratuluję, Gal, i życzę wytrwałości. Shani

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak dobrze, że powstał ten blog. Autentycznie się ucieszyłem, gdy zobaczyłem link w Twoim, drogi autorze, opisie na gg.
    Chciałem dziś być na tym spotkaniu. Ale miałem zajęcia. Żałuję, może uda się następnym razem, może gdy spotkanie będzie o innej porze.
    A co do czytelnictwa. Ja czytam dużo, i choć nie jestem dzieckiem, i choć wynika to z kierunku moich studiów, to powiem szczerze, że czasem sprawa wygląda trochę inaczej. Chcę czytać, a książki dostać nie mogę. Poza tym, widzę problem w edukacji młodych ludzi. I przyznaję, że nie wiem, jak go rozwiązać.
    Pozdrawiam, życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń