piątek, listopada 20, 2009

Subiektywne opisanie pewnej sytuacji


Stałem się niedawno celem ataku, który nie tylko dokonał się za moimi plecami, ale opiera się na półprawdach i kłamstwach. Zuzanna, pewnie bardziej znana niektórym osobom w środowisku tolkienowskim jako Elindil (dawnej Indil), rzuciła tyle nieodpowiedzialnych słów, szkaluje moje dobre imię (w pokrętny sposób, bo nie wymienia nawet mojego pseudonimu, ale wszyscy i tak wiedzą o kogo chodzi) i zwyczajnie kłamie, że muszę się jakoś do tego odnieść. Tym bardziej, że atak ma miejsce na forum, do którego nie mam dostępu, do którego nie należę i nie mogę się na nim bezpośrednio bronić.

(1) Od 16 grudnia 2007 roku nie jestem ani członkiem Śląskiego Klubu Fantastyki, ani jego Sekcji Tolkienowskiej "Parmadilich". To już dwa lata, gdy działam jako miłośnik Tolkiena na własną rękę, niezrzeszony w żadnym polskim klubie (byłem w tym czasie członkiem amerykańskiego Mythopoeic Society).

(2) Elendili - Przyjaciele Elfów to forum założone przez Kubę "Athrandira", Tomka "Toma Goolda" i mnie ("Galadhorna") w grudniu 2003 r. Nigdy nie było to oficjalne forum dyskusyjne Sekcji Tolkienowskiej ŚKF. Miało ono formułę "forum przy sekcji". Słowo "przy" ma tu istotne znaczenie, bo forum (dziś funkcjonujące jako największa w Polsce społeczność miłośników twórczości Tolkiena) pomagało od początku integrować się Parmadilim z katowickiego "smajala", ale miało też od początku szerszą formułę, skupiając ludzi, którzy nie należą do żadnych formalnych klubów. Bardzo wielu dzisiejszych Parmadilich wstąpiło do ŚKF dzięki temu, że poznali klub za sprawą forum Elendilich. Wczoraj z Tomkiem zmieniliśmy podtytuł forum z "Forum dyskusyjne przy Sekcji Tolkienowskiej ŚKF" na "Społeczeność miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena". Nikt nas o to nie prosił, nikt w tej sprawie nie interweniował (wbrew temu co pisze Zuzanna "Elindil"). Zrobiliśmy tak zniechęceni całą sytuacją. Nasza społeczność w ciągu 6 lat wyrosła poza ciasne formuły bycia "forum przy", a w samej Sekcji kilka osób stworzyło duszną, niemiłą atmosferę.

(3) Wbrew temu, co nieodpowiedzialnie głosi Zuzanna "Elindil", spotkania Sekcji w Katowicach zawsze były i są otwarte dla każdego miłośnika Tolkiena. Są to spotkania o wesołym, humorystycznym charakterze, można w ich czasie porozmawiać też na poważniejsze tematy. Relacje z każdego spotkania są do przeczytania przez każdego tutaj. Klub to gościnne miejsce, a dzięki staraniom Małgorzaty "Marigold" każdy w ich czasie czuje się dobrze. Latem katowiccy Parmadili spotykają się u Jana "Galhena" (redaktora naczelnego "Gwaihira"), w plebanii, w której pracuje on jako ksiądz katolicki. Tamte spotkania są również otwarte dla każdego - wierzącego czy niewierzącego. Zapewne także dla tych nietolerancyjnych osób, które nie lubią księży, plebanii, chrześcijan i chrześcijaństwa. Jestem zdruzgotany, że moim przyjaciołom z Sekcji Tolkienowskiej "Elindil" grozi sądem koleżeńskim za to, że są sobą.

(4) Jestem chrześcijaninem - katolikiem, który przyjmuje wszystkie prawdy zawarte w Piśmie Świętym i Katechizmie Kościoła Katolickiego. Nie jestem tzw. homofobem, jednak uważam homoseksualizm za pęknięcie w ludzkiej płciowości - efekt grzechu pierworodnego. Czynny homoseksualizm jest grzechem - tak mówi Pismo, tak mówi Katechizm i tak mówi zdrowy ludzki rozsądek. Nie cierpię na jakąś szczególną fobię związaną z homoseksualistami. Uważam, że osoba dotknięta takim doświadczeniem może być pobożnym, bliskim Bogu człowiekiem. Kościół ma wiele do zaoferowania osobom, które cierpią na tę "dezorientację" seksualną. Homoseksualizm jest faktem (istniał w ludzkiej społeczności co najmniej tak długo, jak istnieją źródła pisane), homoseksualiści mogą być albo dobrzy albo źli (to już sprawa między nimi a Panem Bogiem), natomiast czynny homoseksualizm uprawiany ze świadomością nauczania Kościoła jest w świetle nauczania Kościoła po prostu grzechem. I nie zmieni tego ani kaganiec "poprawności politycznej" ani jakakolwiek neoliberalna cenzura.

(5) Nigdy świadomie i intencjonalnie nie obrażałem osób o skłonnościach homoseksualnych. Mam zaś prawo do wyrażania swoich poglądów na temat homoseksualizmu (tu wyraziłem je w punkcie 4), które nie są niczym bardzo ekscentrycznym: tak mówi Pismo, tak mówi Kościół, tak mówi prawo naturalne, tak mówi moje sumienie. Teksty w rodzaju "Homofobi" spotkajmy się w Śródziemiu to z jednej strony opis świata naturalnej etyki i religii, który stworzony został przez Tolkiena, a z drugiej obrona przed prześladowaniem tzw. "homofobów", czyli w większości ludzi, którzy wyznają tradycyjne wartości rodzinne. Innym tekstem, który jest drugą częścią tego dyptychu jest artykuł Tolkien jest pro-life. Czytając te teksty bez uprzedzeń można poznać moje stanowisko w publicznej debacie na temat płci, rodziny, życia ludzkiego. Elindil nie została "wyrzucona" z Forum Elendilich (tu jest wpis ukazujący, że poprosiła wraz z Anną "Elbereth" o usunięcie ich kont), nigdy też nie nazwałem jej - jak twierdzi - "apostołką cywilizacji śmierci" (terminu tego użyłem w sensie ogólnym w komentarzu na "Elendilionie" jako równie nieodpowiedniego jak "homofob" - komentarz znajduje się tutaj). Elindil tyle razy skłamała w ciągu ostatnich dni, że trudno mi sobie wyobrazić sposób, w jaki zadośćuczyni osobom oszkalowanym i obmówionym. Jeżeli ktoś niszczy Sekcję Tolkienowską, to jest to Elindil i osoby, które przyklaskują jej zza jej pleców.

(6) Moja tolkienistyka jest silnie związana z moim chrześcijaństwem. Jeden i drugi element są ze sobą powiązane. I choć moje chrześcijaństwo nie potrzebuje w ogóle tolkienistyki, to tolkienistyka w moim wykonaniu czepie z chrześcijaństwa. I tak będzie, póki dana mi będzie wiara. Tolkien był pobożnym katolikiem, działał w grupie związanych z apologią chrześcijaństwa grupą oksfordzkich Inklingów, pisał w ramach swojej chrześcijańskiej poetyki, którą nazywał sub-creation 'wtórtworzeniem, tworzeniem pochodnym [wobec Stworzenia Bożego], a jego dzieła przepojone są etyką chrześcijańską. Dlatego szczęśliwy jestem z takich naszych dzieł jak przyjazne chrześcijanom forum tolkienowskie (Elendili), jak Bractwo Świętego Brendana, jak odkrywanie pokładów chrześcijańskich motywów i inspiracji w biografii i twórczości Tolkiena. Bez odkryć Elendilich taka strona tolkienistyki byłaby w Polsce dużo mniej widoczna. Zdaję sobie sprawę, jak wielu przysparza nam to wrogów. Jednak z chrześcijańsko inspirowanej tolkienistyki nie zrezygnuję.



2 komentarze:

  1. Panie Ryszardzie, tylko jedno i ostatnie słowo do Pana.
    Jest Pan wyjątkowo żałosnym i po prostu złym po stokroć człowiekiem.

    Anna "Elbereth"

    OdpowiedzUsuń
  2. Anno, ja o Tobie nie mam złego zdania. Uważam tylko, że pogubiłaś się w swojej nienawiści. Nienawiść to zły doradca.

    Ryszard "Galadhorn"

    OdpowiedzUsuń