niedziela, kwietnia 18, 2010

Polska jest piękna!




Chciałoby się opisać wszystko w szczegółach. Jednak choć duch ochoczy, ciało słabe. Dopada mnie zmęczenie po samotnej podróży i tych wszystkich przeżyciach. Spróbuję zatem zamknąć swoją relację w kilkunastu zdaniach.

To był niezapomniany dzień. Największe patriotyczne przeżycie w ciągu wszystkich moich trzydziestu sześciu lat. I jedna z najpiękniejszych liturgii. Wszystko było na swoim miejscu, we właściwej hierarchii. Polska ukazała się piękna, ale tęsknota za ojczyzną niebieską - wzbudzona przez czytania mszalne i samą liturgię - była jeszcze silniejsza. Wspaniała oprawa muzyczna. Łzy lały się pod okularami przeciwsłonecznymi. Można było poczuć zadowolenie, a nawet dumę z naszego państwa. Poczty sztandarowe, ułani, polskie wojsko w swojej chwale, Górale i górnicy w tradycyjnych strojach, harcerze, którzy nieśli pomoc i uśmiech. Dziękuję Wam, Druhowie, za wodę i za troskę!

Wszystko ładnie mi się dziś poskładało. O 9.00 zatankowałem hondzię i ruszyłem A4 słuchając radia (eM, potem Trójka, w końcu jakaś krakowska stacja) po prawie pustej autostradzie. Mijali mnie przeciwnym pasem jeźdźcy na motocyklach. Dopiero wieczorem dowiedziałem się, że jechali na Jasną Górę, żeby tam modlić się za Parę Prezydencką. Wspaniale spisała się policja - cała droga była bezpieczna, wszędzie było widać patrole, więc nikt nie szalał na drodze i gdy ruch się zaczął zagęszczać w okolicach Balic, można było czuć się na drodze bardzo pewnym. Postanowiłem wbić się autem najbliżej Rynku jak to możliwe. Ale szczerze mówiąc nie liczyłem na to, że będę w samym centrum wydarzeń. Miałem jednak nosa - udało mi się dojechać prawie do Plantów i znalazłem bez trudu miejsce do zaparkowania. A potem z aparatem fotograficznym, książką (na wszelki wypadek - czytam teraz książkę J. i S. McDowellów pt. Więcej niż cieśla) i słuchawkami na uszach (a w słuchawkach krakowskie radyjko) dotarłem bez problemów do bramki przed Rynkiem, gdzie policja i straż sprawdzały torebki i plecaki. I tak dostałem się na fascynujący, piękny krakowski Rynek, przeszedłem tak, żeby mieć widok na Kościół Mariacki (po lewej), Sukiennice (na wprost po lewej) oraz Wieżę Ratuszową z estradę opatrzoną w telebimy (na wprost). Była godzina 10.30. Szybko się tam dostałem, prawda?

Ten wielki pogrzeb był zamknięciem ośmiodniowej żałoby narodowej. Dziewięćdziesiąt tysięcy ludzi na Rynku przybyło pożegnać Ich - Pana Lecha Kaczyńskiego i Panią Marię Kaczyńską. Myślę, że dla wielu z nas był to nie tylko czas smutku i zadumy. To spotkanie miało w sobie coś z narodowego święta. Wspaniałe to uczucie poczuć solidarność z krajanami, którzy przyjechali do Krakowa pociągami, rowerami, samochodami, przyszli pieszo... Znak pokoju" w czasie Mszy był też swoistym podziękowaniem, za to, że wyrwaliśmy się z kieratu codzienności, żeby być razem w Krakowie, z naszym Prezydentem, z Panią Marią. Widziałem wiele łez wzruszenia w tamtym momencie. A Komunia wszystkich nas zjednoczyła z Tym, który jest Prezydentem nad prezydentami - z Tym, który króluje w Niebie.

Niestety zebranie na Rynku było też już fragmentem kampanii prezydenckiej, która rozgrzeje nasze głowy bardzo szybko w ciągu najbliższych tygodni. Marszałek Sejmu, który pełni obowiązki głowy państwa jest kandydatem konkretnej partii politycznej i ludzie na Rynku dali mu to odczuć. Nie klaskali po jego przemówieniu zbyt długo (a nawet pojawiły się gwizdy - czy zarejestrowała to telewizja?). Za to wystąpienie Śniadka z "Solidarności" (który nie jest kandydatem, ale przemawiał jako przyjaciel zmarłego Prezydenta) było przerywane gromkimi brawami, a po jego zakończeniu oklaski trwały kilka minut. Gdy na telebimach przed Mszą pojawiło się TVN24, ludzie głośno protestowali - w końcu pojawiła się prosta transmisja obrazu z Bazyliki Mariackiej - bez miecugowów i pohanke.

Obawiałem się korków przy powrocie. Dlatego około 17.00 opuściłem Rynek i ruszyłem spokojnie do auta, robiąc po drodze dużo zdjęć. Ulice okazały się puste. Siły porządkowe pracowały na medal! Wyjechałem w kierunku Olkusza, bo chciałem jeszcze wpaść do Karinki i Majki na kawę. Tam obejrzałem złożenie ciał Państwa Kaczyńskich w krypcie wawelskiej. Powspominaliśmy dni żałoby i w końcu ruszyłem do domu. "Wiadomości" obejrzałem już we własnym telewizorze.

Dla mnie z tego dnia najbardziej pamiętne były słowa czytań ewangelicznych o śmierci, którą każdy z nas już przeżył w Chrystusie i z Chrystusem. Śmierć biologiczna nie ma już takiego znaczenia, gdyśmy w chrzcie umarli i narodzili się już na nowo do życia wiecznego w przyszłym świecie. Myślę, że Lech Kaczyński i Pani Maria są już w niebie u stóp ukochanego Pana...

A my możemy wspomnieć tę piękną parę odwiedzając ich grobowiec w wawelskiej krypcie.



Zdjęcia pochodzą z serwisu Rzeczpospolitej.

12 komentarzy:

  1. wszystko piękne tylko miejsce pochówku nie to ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Heh, telewizja nie zarejestrowała gwizdów po przemówieniu Marszałka Komorowskiego i chyba dobrze. Ludzie, którzy w ten sposób zachowują się w takiej sytuacji, sami sobie wystawiają niezbyt pochlebne świadectwo. Chyba naturalne, że przemawiał właśnie on, prawda? Gdyby tego nie zrobił, też ściągnąłby na siebie gromy. Ale ludzie są przewrotni i wykorzystają każdą sytuację - nawet pogrzeb głowy państwa - by demonstrować swoje mniej lub bardziej uzasadnione przekonania polityczne. Jak dla mnie żenada i pokazuje jedno - nigdy Polacy nie staną się jedną wielką rodziną.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie to jest to jedyne, najlepsze miejsce dla uhonorowania Prezydenta, który reprezentował majestat Rzeczypospolitej w tak ważnej misji jak misja katyńska. Wawel TAK!

    Pewnie Komorowskiego potraktowano by inaczej, gdyby nie był tak mocno uwikłany w wojnę z Kaczyńskimi. Pamiętacie, że to kandydat rekomendowany przez (tfu!) Palikota?

    OdpowiedzUsuń
  4. Osobiście uważam, że dużo odpowiedniejszym miejscem spoczynku dla Pana Prezydenta Kaczyńskiego byłyby warszawskie Powązki. Koniecznie Warszawa, z nią był przecież tak blisko związany, tam otwierał MPW, tam był prezydentem. Wawel to dla mnie całkiem inna bajka, a efekt będzie taki, że pochowamy tam potem Jaruzelskiego (bo stan wojenny), Wałęsę (bo solidarność), Kwaśniewskiego (bo UE i konstytucja) i Wawel zatraci swój dotychczasowy charakter. Ale cóż - ile osób, tyle pomysłów.

    Bardzo mizerny argument z Palikotem. Sugerujesz, że każdego, kto jest popierany przez Palikota należy zmieszać z błotem? :) A wojna cóż - na niej opiera się polityka i tak samo można by powiedzieć, że Kaczyński wojowali z panem X, Y i Z i tak zaiste było. Ale nie takie sytuacje powinniśmy dzisiaj przywoływać. Co nie zmienia faktu, że one były, ale nie one są teraz ważne. Ale zasada powinna działać w dwie strony, toteż powinniśmy mówić o tym, jak pięknie się Marszałek Komorowski zachowuje w obecnej sytuacji, a nie, że kiedyś śmiał powiedzieć to i tamto.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że tak ciekawych wypowiedzi nie podpisujecie. Anonimy zawsze mają mniejszą wagę.

    Jakoś jestem pewien, że ani Jaruzelski, ani Kwaśniewski nie będą pochowani na Wawelu... Ale nie będę w tej sprawie przyrzekał, że sobie język odgryzę (jak Tomasz Lis). Kto wie, czy Kościół w Polsce nie zostanie pozbawiony praw i własności? A wtedy Wawel może się dostać np. w ręce Palikota czy Środy, jako autorytetów moralnych III RP.

    Argument z Palikotem jest bardzo ważny - pokazuje kto stoi za marszałkiem Komorowskim, p.o. Prezydenta RP.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cóż, nie podpisuję tutaj swoich wypowiedzi, ponieważ wiem, że akurat to w oczach niektórych (podejrzewam, że również Twoich) osłabiłoby ich wartość jeszcze bardziej. Wybacz.

    Podejrzewam, że Wałęsy celowo nie wymieniłeś? ;-)

    Cóż, wg mnie słabym i nietrwałym przede wszystkim argumentem do pochówku na Wawelu jest sama śmierć w tragedii prezydenckiego samolotu. Zwłaszcza, że Powązki również mają swoją tradycję, leży tam wiele wybitnych postaci, szkoda, że o tym nie pamiętamy. I przede wszystkim: dlaczego oddzielono Prezydenta Kaczyńskiego od Warszawy? Najważniejsze wydarzenia z jego działalności politycznej są związane z Warszawą...

    Nie do końca podoba mi się też tłumaczenie, że tak zadecydowała rodzina. Jakoś Marta Kaczyńska na szczególnie szczęśliwą z tego powodu nie wyglądała, choć w jej przypadku pewnie chodzi o odległość dzielącą Sopot od Krakowa. No i nie wchodzi w grę opcja, że kiedyś, po śmierci, spocznie gdzieś obok nich... To może brutalne stwierdzenie, ale chyba każdy chciałby, żeby jego doczesne szczątki spoczęły obok bliskich.

    Nie, dla mnie Palikot to taki Piotruś Pan, nad którym nikt nie panuje, który potrafi dyskredytować równie skutecznie dyskredytować opozycję, jak i kolegów z partii. A za Panem Komorowskim stoją także inne osoby, co pokazały choćby prawybory w PO (same w sobie były niewypowiedzenie śmiesznie, podobnie jak frekwencja w nich, ale jednak wynik to wynik).

    Przede wszystkim jedno proste pytanie: w czymże Komorowski TERAZ właśnie zawinił, że ludzie kieruję TERAZ w jego stronę tyle niepochlebnych opinii.

    Popatrzmy np. na Putina. Niejednokrotnie "grabił" sobie u Polaków, ale teraz wykazał się dużą klasą. I o tym mówi się głośno. A Komorowski nic złego teraz nie zrobił, a i tak się na niego psioczy...

    OdpowiedzUsuń
  7. Sprawa z brawami i Komorowskim jest żenująca. Ponoć naród w tym czasie nie był podzielony na partię... niestety tylko ponoć. Ja sama starałam się bym w tym czasie neutralna. Jak widać Ci na placu nie byli, więc od razu można stwierdzić jakiej partii zwolennikami są. Przykre to jest, naprawdę. Komorowskiemu jest na pewno bardzo trudno w tym czasie. Nie wiem jak ja bym się czuła na jego miejscu, pewnie okropnie. Ale ciągłość państwa musi być zachowana. Zobaczymy co przyniosą wybory.

    O Wawelu nawet nie chcę się wypowiadać. Mam po prostu dość jednej i drugiej strony sporu.

    Nie podoba mi się jedynie wyświęcanie zmarłej tragicznie osoby. Zwykła, albo i niezwykła przesada. Gdyby umarł na jakąś chorobę nie byłoby tego wychwalania, nie byłoby Wawelu (tak, wiem, nie miałam mówić). Byłoby tak, jakby miało być normalnie.

    Nie zabieram mu należytych godności przy pochówku, bo głowa państwa powinna mieć inny niż osoba "zwykła", no ale wiadomo jak to wygląda i na czym się stoi.

    A jednak powiem coś o Wawelu, no... muszę! ;)

    Za jakiś czas te wszystkie wydarzenia stracą na wartości, a wszystko przez to, że trzeba będzie płacić za obejrzenie sarkofagu. Nie, nie chodzi o same pieniądze, ale o tą otoczkę. Zrobienie z niego oraz jego żony eksponatu muzealnego byłoby dla nich bolesne. Nie wydaje mi się, by Maria chciała, żeby ludzie kupowali bilety by móc ją odwiedzić... Nikt normalny by nie chciał. A przecież mówi się, że była kobietą normalną.


    Nie... nie mam już słów na żaden z tych tematów. To wszystko powoli mnie przerasta. Czekam, kiedy wreszcie Polska powróci do normalności - teraz niczego innego nie pragnę.


    A co mi tam, podpiszę się, nie uważam, bym miała ukrywać się ze swoim zdaniem :)

    Varne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Polska nie jest jednością. Ścierają się w naszym kraju różne plany i idee dotyczące dnia dzisiejszego i jutrzejszego Ojczyzny. Nie dajcie się omamić ułudzie, którą sączyły lewicowe media, że jest jakaś jedność. Hipokryzja - ot, co jest.

    Każdy ma prawo mieć swoje zdanie o Wawelu czy Prezydencie Kaczyńskim. Jedno się - mam nadzieję - zmieniło. Nikt już nie będzie na Lecha Kaczyńskiego i Jego Małżonkę pluł.

    Myślę, że nikt nie będzie pobierał opłat za odwiedziny u grobu Prezydenta RP. Zobaczycie. Nie ma się co za fałszywą i plugawą "Gazetą Wyborczą" o to martwić. Widziałem tamten artykuł - krokodyle łzy.

    Teraz najważniejsze jest, żeby Polacy dobrze wybrali - dobrze, czyli tak, żeby nowy Prezydent kontynuował pozytywne i dobre wątki prezydentury śp. Lecha Kaczyńskiego. Bóg, Honor, Ojczyzna. Tylko to się liczy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Umówmy się ŚP. Prezydent Kaczyński był dobrym człowiekiem ale Prezydentem !??? ...

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem co masz na myśli mówiąc lewicowe media, jeśli TVN, to wybacz, ale oglądam i nie mam zamiaru przestać. Co do Wyborczej... gazeta, jak gazeta, tylko, że ta jest opiniotwórcza, a na drugim miejscu informacyjna. W każdym razie Czytam Głos Wielkopolski.

    Wiem, że są różne poglądy, idee, itp. Ale chodzi mi o inną jedność. Chodziło mi o czas żałoby, kiedy to nie powinnyśmy być entuzjastą żadnej partii, bo w tragedii zginęli przedstawiciele różnych, a każdemu należy się szacunek. Jako, że czas żałoby minął, tak też uważam, że neutralność nie obowiązuje.


    "Bóg, Honor, Ojczyzna. Tylko to się liczy." Z Bogiem nie przesadzajmy, nie każdy prezydent musi być gorliwym katolikiem, czy w ogóle wierzyć w Boga.

    "Myślę, że nikt nie będzie pobierał opłat za odwiedziny u grobu Prezydenta RP. Zobaczycie." Chciałabym to widzieć, ale czuję, że tak nie będzie. Z tych odwiedzin z biletami mogą być takie wpływy, że aż strach pomyśleć... Zaczynam się bać, że mogłaby być taka opcja, że też z takie powodu, mogli go tam pochować, ale obym się myliła...


    Varne.

    OdpowiedzUsuń
  11. Cóż, nie wypada pokazywać palcem, ale czy aby to nie mój Przedmówca wspominał o wspaniałej jedności naszego narodu? :)

    I po raz kolejny, cóż, to nie odpowiednie miejsce na takie oświadczenie, ale z moich wcześniejszych wypowiedzi można chyba łatwo wywnioskować, kogo uważam za dobrego następcę naszego św.p. Prezydenta.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dla mnie śp. Lech Kaczyński był najlepszym z dotychczasowych polskich prezydentów po 1989 r. Był uczciwy, nieskorumpowany, był patriotą, walczył o idee, które są mi drogie, miał dobry kontakt z Kościołem (dla mnie to jest bardzo ważne). Był po prostu dobrym człowiekiem. A że prezydent w Polsce niewiele może? Tu jest zadanie dla premiera.

    Anonimowe wpisy nie mają dla mnie żadnej wartości, dlatego w ogóle się do nich nie odniosę, choć puszczam je jako jakiś tam - anonimowy, ale zawsze - głos opinii.

    OdpowiedzUsuń