Pradziadek z kurnej chaty

Chata Dziopaków w XIX-wiecznym Borku Starym
(źródło: AP Przemyśl, "Dorf Borek Stary (...)", Sygn. 56/126/0/0/121M)

Książeczka wuja mojego taty, Jana Dziopka (1889-1982, syn Józefa i Antoniny; dużo pisałem o nim tutaj) zatytułowana Między dawnymi a nowymi czasy, będąca pracą konkursową. Konkursowi nadano tytuł "Prace niesyzyfowe" (Rzeszowskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk) i dotyczył pamiętników nauczycieli Rzeszowszczyzny. Oto fragment poświęcony kurnej chacie w Borku Starym, gdzie rodzina Dziopaków żyła w XVIII i XIX wieku (tekst uzupełniam i komentuję adnotacjami w nawiasie kwadratowym]:
 
"Jadąc z Rzeszowa przez Tyczyn w kierunku Błażowej, w odległości 5 km za Tyczynem dojeżdżamy do wioski Borek Stary. Przed osiemdziesięciu laty [ok. 1880 r.] wioska liczyła około 80 zagród chłopskich, przeważnie małorolnych i bezrolnych.

Nad małym potoczkiem [Ryjakiem], wpadającym do rzeki Strug, około 10 metrów od głównej drogi, stała mała, kurna chata, a obok niej, tuż przy drodze, stał bróg na zboże i siano. Chatka miała 6 m długości i 4 m szerokości. Kryta była słomianymi kiczkami. W ścianie wschodniej było jedno maleńkie okienko, którego kwatera była przybita gwoździami. Chata składała się z dymnej (bez komina) izby i maleńkiej sieni.

Ściany izby były w połowie, do wysokości górnej futryny drzwi, uwędzone dymem na ciemny brąz, zaś powyżej oraz sufit były tak czarne i lśniące od dymu, jak gdyby pomalowano je czarnym lakierem.
 
W czasie palenia na nalepie dym rozchodził się po całej izbie i sieni, znikając powoli przez okrągłe, nieszczelnie ułożone belki sufitu. Po izbie trzeba było chodzić chyłkiem, gdyż powyżej górnej futryny drzwi tworzyła się dymna chmura, w której nie można było oddychać.
 
Całym umeblowaniem izby były stojące wzdłuż ścian dwie długie ławy, następnie przy piecu piekarskim gliniana nalepa oraz zbity z desek przypiecek, ustawiony wzdłuż pieca piekarskiego. Na tym przypiecku sypiali domownicy. Kto nie chciał tam spać, sypiał na ławie. 
 
Na nalepie stał żelazny rożen, na którym gotowało się w żelaznych garnkach strawy. Tuż obok przypiecka była uwiązana krowa, a obok niej stała drewniana konewka zwana kołwicą, którą podstawiało się krowie w chwili załatwiania jej potrzeb fizjologicznych, o ile oczywiście zdążyło się na czas.
 
Dnia 27 października 1889 roku ujrzałem na tym przypiecku po raz pierwszy światło dzienne, bo było to rano. Mieszkańcami izby byli wówczas: babcia [Marianna Dziopak, z domu Samek], moja mama [Antonina, z domu Pękala], ja i krowa. Ojca [Józef Dziopak, 1863-1943] wówczas nie było, gdyż wyjechał do Ameryki, aby zarobić na życie. Moje przyjście na świat było nie na rękę mamie, gdyż - jak mi opowiadała - była skrępowana i nie mogła chodzić do pracy. Więc już po paru tygodniach pozostawiła mnie babci i poszła do pracy w Rzeszowie.
 
Zakonserwowany dymem, wykołysany na nieckach wiszących u belek sufitu, wykarmiony smoczkiem z cukrem maczanym w mleku, rozwijałem się fizycznie dobrze.
 
Ojciec w Ameryce zarobi nieco gotówki i kupił na przedmieściu Rzeszowa w przysiółku Czekaj małą realność gruntową o powierzchni około 80 arów i tu wybudował mały domek drewniany. Marzenia moich rodziców spełniły się. Pragnęli, aby swe dzieci wykształcić, aby w życiu nie cierpiały niedostatku jak oni, nie umiejący czytać ani pisać.
 
Późną jesienią 1895 roku wprowadziliśmy się do nowego, już własnego domu. Na ścianach świeżo wylepionych gliną wymieszaną z plewami rosła trawa. Klepisko było mokre tak, że grzęzły w nim nogi, ale radość rodziców była ogromna, gdyż był do własny dach nad głową".
Jeżeli chcecie, chętnie przepiszę kolejne akapity książeczki Jana Dziopka (wuj i jego brat zmienili sobie nazwisko z Dziopak na Dziopek).

Mój galicyjski pradziadek, Józef Dziopak, syn Błażeja

Tablica genealogiczna najdawniejszych Dziopaków (wyk. Karol Szotek)

W tym ubóstwie wyrosło pokolenie ambitnych, chcących się kształcić ludzi, w tym właśnie i sam Jan Dziopek, nauczyciel, działacz społeczny, upamiętniony po śmieci w Gorlicach, gdzie mieszkał większą część swojego życia (Hala Sportowa imienia Prof. Jana Dziopka). Synem najmłodszego brata, Stefana Dziopaka (1907-1968) był znany w czasach Edwarda Gierka założyciel Fabryki Samochodów Małolitrażowych, Ryszard Dziopak (1929-1999), zwany kiedyś żartobliwie "Księciem Podkarpacia".

Dom zbudowany przez Józefa po powrocie z USA, Czekaj (Drabinianka)

Z rodzinnych slajdów - wizyta w podrzeszowskim domu, opisanym we wspomnieniu Jana Dziopka jako zbudowanym po powrocie Józefa z USA. Tu w 1902 urodziła się moja babcia, Helena Dziopak

Komentarze