czwartek, stycznia 22, 2009

Anty-ikonostas czasów ostatecznych


Wciąż czytam nowy numer
44 (o czasopiśmie, Magazynie Apokaliptycznym nr 1 pisałem już tutaj). Każdy tekst to przeżycie, każdy daje do myślenia. Jednym z motywów przewodnich numeru jest ciekawa myśl dotycząca sztuki współczesnej jako drogi, którą dochodzi dziś do manifestacji zła. Jednym z pierwszych, którzy rzucili taką myśl był znany polski malarz, prawosławny ikonopis współczesny, Jerzy Nowosielski. Artysta w wywiadzie powiedział:

Co innego jest wierzyć w Antychrysta in abstracto, czy też po skutkach rozpoznawać jego działanie, a co innego jest dopuszczać możliwość jego osobowego przejawiania się w manifestacjach sztuki. A tu nagle dostrzegam, że w sztuce jest obecny w sposób pozytywny, udany (...). W jego [Bacona] sztuce zło przejawia się osobowo (44 nr 1, str. 41).

Nowosielski nie potępia Bacona ani go nie wini. Widzi w nim jedynie naznaczoną geniuszem artystycznym ofiarę pojawienia się Antychrysta w polu ludzkiej świadomości. Rafał Tichy, autor manifestu Czas na apokalipsę, twierdzi wręcz, że współczesna sztuka prezentuje nam dziś cały anty-ikonostas, który ukazywany jest naszym oczom w niewinnej otoczce popkultury lub wysublimowanych laboratoriów sztuki i happeningów. A wszystko to być może wprowadza do muzeów i instytucji kultury jakieś upiorne, sataniczne anty-liturgie czasów ostatecznych.

Francis Bacon, H. R. Giger, Austin Osman Spare przekazują nam sztukę, która nawiązuje w przewrotny sposób do pisania ikon, do najdawniejszej tradycji sztuki chrześcijańskiej. Ich ikony à rebours to przez analogię do prawdziwych ikon, które w zamierzeniu poszczących i malujących na kolanach ikonopisów są oknami do Nieba, otwierają nam wrota do piekieł, w których odbiorca sztuki spotyka Antychrysta, niegodziwca, którego Pan Jezus zniszczy tchnieniem swoich ust i zgładzi majestatem swego przyjścia (2 Tes 2,8 - tłumaczenie mojej nowej Biblii z Edycji Świętego Pawła).

Motyw anty-ikonostatu czasów ostatecznych (czyli naszych czasów) podjęty jest w tym samym numerze w artykule Marka Horodniczego pt. "Giger & Kiko - modele sztuk ostatecznych"). Horodniczy przygląda się postaci szwajcarskiego artysty, Hansa Rudolfa Gigera. Ciekawie analizuje zarówno biografię, jak i sztukę Szwajcara. Opisuje też oddziaływanie Gigera na popkulturę - nie tylko sztuki plastyczne, ale też muzykę i film (Giger zaprojektował postać Obcego ze znanego cyklu filmowego, jego sztuka inspiruje takich twórców jak Aphex Twin).


Pewien obraz Bacona i jeden z obrazów Gigera

Czasy ostateczne, w których żyjemy, są czasem nadzei. Na szczęście w sztuce współczesnej istnieją też prawdziwe ikony, które otwierają nas na Zbawcę. Horodniczy opisuje jednego z ich twórców, założyciela Drogi Neokatechumenalnej, Kiko Argüello (ur. 1939). Malarz nawiązujący do najlepszych przykładów sztuki chrześcijańskiej (np. Rublowa) i czerpiący z tradycji współczesnej (Matisse, kubizm, fowizm). Żeby dobrze zakończyć tę blogową notatkę, żeby zegzorcyzmować blog, na którym odważyłem się pokazać dwie anty-ikony, przedstawiam znaną ikonę naszego Pana i Jego Matki, którą namalował Kiko. Chroń nas Panie w czasach ostatecznych i przyjdź... Maranatha!


P.S.
Absolutnie wspaniały jest tekst Andrzeja Fiderkiewicza, czyli Studyty Arseniusza (zapraszam na jego blog) pt. "The Way We Live Now". Studyta opisuje zjawiska typowe dla życia w czasach ponowoczesnych z typowym dla naszego dziś infantylizmem i wypieraniem ze świadomości przemijania oraz śmierci, z mobilnością, która prowadzi do wykorzenienia i alienacji, z obecnością zgubnych narracji naszej kultury w świecie "instant". Lekiem na zło współczesności jest zdaniem Andrzeja swego rodzaju asceza, która prowadzi do nauki słuchania i zachowywania słów w sercu. Studyto, dziękuję Ci za ten tekst. Chciałoby się go nauczyć na pamięć i przywoływać w różnych chwilach ponowoczesnego życia.

P.P.S. Wybywam na dwa tygodnie w Ered Nimrais. A tam brak internetu. Do zobaczenia w lutym!