wtorek, maja 06, 2008

Słoń oświecony


Mowlan Jalaluddin Rumi, XIII-wieczny suficki (czyli muzułmański) mędrzec i poeta, zacytował w jednym ze swych dzieł anegdotę, którą niektórzy moi niechrześcijańcy znajomi cytowali w rozmowach jako anegdotę buddyjską. Ludzie lubią się nad nią roztkliwiać, przeciwstawiając ją zazdrosnemu o swą Prawdę chrześcijaństwu. Otóż wedle tej anegdoty Bóg jest jak słoń zamknięty w ciemnym pokoju. Każdy, kto chce go opisać na podstawie dotyku, robił to w inny sposób zależnie od tego, jakiej części ciała zwierzęcia dotknął. I tak żadna religia nie zna pełnej prawdy o Bogu, bo każda dotyka innej części "ciała słonia w ciemnym pokoju"...

Tymczasem jest zupełnie inaczej. Bo przyszedł do "ciemnego pokoju" Ktoś, kto włączył światło. Wystarczy otworzyć oczy i spojrzeć oczami Kościoła katolickiego na Boga, który objawił się w Panu Jezusie Chrystusie.

"Słoń" jest zaprawdę "oświecony"!

poniedziałek, maja 05, 2008

Praca-pasja

Jestem, żyję, zdrowym. Po prostu pochłania mnie ostatnio praca. Dużo wyjazdów, mało czasu w domu, jeszcze mniej na internet. Dziś rano wróciłem z pięknych austriackich Alp: lodowy Eisriesenwelt, wyniosły Kitzsteinhorn, piękna Großglocknerstraße, kąpiele radonowe w Bad Gastein, wodospady w Krimml... Mieszkałem w malowniczym, nadjeziornym Zell Am See w Salzburgerlandzie. A całkiem niedawno dwie wyprawy do Anglii (w tym jedna, pamiętna do Anglii śladami Tolkiena - moja relacja na Elendilionie). Niedługo znowu Anglia, potem Francja (aż 3 razy), Hiszpania, latem Gruzja i Armenia, jesienią może znowu Ziemia Święta. Tak to się kręci.

Bardzo dziękuję moim Gościom za troskę. Dostałem kilka maili z zapytaniem, czemu tak mnie mało w necie. Kochani, mam nadzieję, że niebawem wpiszę tu kilka relacji, garść refleksji, parę uwag. Do następnego!